czwartek, 19 września 2019

Extraordinary X-Men. Tom 2: Wojna Apocalypse'a - Recenzja

Pierwszy tom „Extraordinary X-Men” był doświadczeniem dość mocno rozczarowującym. Rzecz była tym bardziej odczuwalna, że prowadzenie tej serii zaoferowano Jeffowi Lemire'owi, twórcy będącemu obecnie na fali, który prawie wszystko za co się chwyci, zamienia w złoto. Tymczasem jeśli idzie o przygody mutantów, nie dosyć że zaserwował nam zwyczajną sztampę, to jeszcze zrobił to w stylu „na odczepnego”, jakby odwalał pańszczyznę. Miałem nadzieję, że „Przystań X” była wypadkiem przy pracy, a czy tak jest w istocie, mógł zweryfikować tylko drugi tom, „Wojna Apocalypse'a”.

Przystań X stała się schronieniem dla mutantów potrzebujących pomocy. Najpierw trzeba jednak do niej dotrzeć. X-Men wyruszają na pomoc swoim towarzyszom, którzy w drodze do azylu zagubili się w tak zwanym Dziwoświecie. Tymczasem inni mutanci muszą udać się w inną, jeszcze bardziej niebezpieczną podróż. Mowa o przyszłości, w której jednym ze światów włada wielki wróg drużyny, Apocalypse. Misja jest niezwykle ważna, ponieważ dzięki niej uratowana może zostać obecna linia czasowa. Walka nie będzie łatwa, ale do tego wszyscy zainteresowani są już przyzwyczajeni.

Jednym z najważniejszych elementów w tak zwanych drużynówkach są bohaterowie i ich wzajemne relacje. W Przypadku „Wojny Apocalypse'a” element ten nie sprawia niestety najlepszego wrażenia. Ujmę to w ten sposób – Lemire starał się coś tam pokazać, ale nie wyszło mu najlepiej. Na przestrzeni całego albumu króluje sztampa, a potencjalnie interesujące charaktery przykryte są akcją. Od czasu do czasu pojawiają się co prawda pewne przebłyski ( na przykład szczera rozmowa Ororo z Loganem czy pogawędki młodych mutantów uwięzionych w świecie przyszłości), ale jest to za mało, by zbudować odpowiednie tło, pozwalające z kolei na wykreowanie wiarygodnej więzi między bohaterami a czytelnikiem.

Pod względem akcji jest za to bardzo intensywnie. Podobnie prezentowała się już „Przystań X” i ta droga jest kontynuowana obecnie. Sęk w tym, że całość wydaje się być nieco zbyt chaotyczna. Chwil przestoju jest mało, a szkoda, bo to właśnie one są tu najlepsze – w nich właśnie czuć namiastkę prawdziwego Lemire'a. Przeskoki w czasie, wybuchy, strzelaniny, mordobicia – tego jest w „Wojnie Apocalypse'a” pełno, jednak ten nadmiar sprawia, że dosyć szybko przestaje to robić na nas większe wrażenie. Kolejne eksplozje nadchodzą, a my tylko wzruszamy ramionami, bo nie zostały odpowiednio one podbudowane narastającym napięciem.

Fabuła jest dość standardowa – jej trzon zasadza się na misji mającej na celu wyeliminowanie przez mutantów dużego zagrożenia. Nic nowego. Ciekawsze rzeczy dzieją się na boku, na przykład w wątku Sapny, małej mutantki posiadającej moce zasadzające się na lingwistyce, pozwalające jej na komunikację z różnymi dziwnymi stworami, a być może także na władzę nad nimi. Interesującym pomysłem jest także próba dotarcia do umysłu Nightcrawlera w momencie, gdy bohater zamknął się w sobie. Problem jest tu jednak taki, że w pierwszym przypadku motyw nie jest należycie rozwinięty (choć możliwym jest, że autor podejmie go na dalszym etapie cyklu), w drugim zaś jest za szybko zakończony.

Ilustracje Humberto Ramosa nie należą do najbardziej kunsztownych, jakie miałem okazje oglądać. Meksykański artysta ma bardzo kreskówkowy styl, a w momentach gdy przedstawiana jest jakaś potyczka, rysunki stają się niestety mało czytelne. Gruby kontur, uproszczenia w wizerunkach postaci, słabo wypełnione tła – to wszystko składa się na obraz zwyczajnego wyrobnictwa, które byłoby może akceptowalne w jakiejś trzeciorzędnej serii, ale nie uchodzi, gdy mamy do czynienia z bohaterami z taką historią jak X-Men.

Druga odsłona „Extraordinary X-Men” stoi na podobnym poziomie co pierwszy tom – to festiwal niewykorzystanego potencjału i mniejszych lub większych rozczarowań. W kilku momentach widać, że odpowiedzialny za całość jest twórca zazwyczaj stosujący nieszablonowe rozwiązania, jednak tych chwil jest za mało, by uczciwie powiedzieć, że „Wojna Apocalypse'a” jest dobra. Szkoda, bo Kanadyjczyk potrafi poruszać się po komiksie superbohaterskim, co udowodnił chociażby w „Bloodshocie”. Tutaj najwidoczniej dostał za mało swobody twórczej od decydentów, bo nieustannie operuje na utartych schematach i grzęźnie w fabularnych koleinach.

Seria: Extraordinary X-Men
Tytuł: Wojna Apocalypse'a
Tom: 2
Scenariusz: Jeff Lemire
Rysunki: Humberto Ramos
Tłumaczenie: Maria Jaszczurowska
Tytuł oryginału: Extraordinary X-Men Vol 2 - Apocalypse Wars
Wydawnictwo: Egmont
Wydawca oryginału: Marvel Comics
Data wydania: maj 2019
Liczba stron: 160
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Format: 170 x 260
ISBN: 978-83-2814-194-0

(Recenzja powstała dzięki współpracy z serwisem Arena Horror i na nim była pierwotnie publikowana - KLIK)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza