środa, 18 kwietnia 2018

Wonder Woman (Odrodzenie) Tom 2: Rok Pierwszy - Recenzja

Pierwszy tom perypetii Diany z Temiskiry zbierał w całość nieparzyste zeszyty serii i prezentował wydarzenia dziejące się w obecnej linii czasowej. Te z numerami parzystymi stanowią z kolei opowieść przedstawiającą genezę jednej z najbardziej rozpoznawalnych postaci DC Comics. Tytuły zawierające tego typu historie stanowią zazwyczaj dobrą okazję do zrewitalizowania wizerunku danego bohatera i pokazania tego, w jaki sposób zbiera on doświadczenie i staje się postacią, jaką znają fani. I właśnie tak jest w przypadku Wonder Woman, a opowiedziana na nowo historia jej pochodzenia wielokrotnie potrafi zainteresować.

Już sam tytuł jasno daje czytelnikowi do rozumienia o czym będzie traktować drugi tom przygód księżniczki Amazonek. Dowiemy się z niego w jaki sposób na Temiskirę wkroczyły problemy współczesnego świata i jakie okoliczności sprawiły, że Diana stała się ambasadorką swojego ludu w świecie ludzi. Gdy na będącą domem wojowniczek wyspę przypadkiem trafia grupa amerykańskich żołnierzy, staje się wiadome, że powoli kończą się czasy względnego spokoju. Nadchodzi nowa era, w której do świata ludzi zawitają postaci, dotąd uznawane za mityczne.

W „Roku Pierwszym” autor nie stara się rewolucjonizować postaci Wonder Woman. Przedstawienie jej początków nie stanowi okazji do wprowadzania zmian w wizerunku tej postaci, ale jest po prostu ponownym pokazaniem cech jej charakteru i przypomnieniem dlaczego stanowią one o sile heroiny. Jaka jest więc początkująca Diana w interpretacji Rucki? Przede wszystkim ufna i dobra, potrafi bowiem, głównie w oparciu o intuicję, zawierzyć mężczyźnie, który dopiero przybył na jej wyspę i poświęcić swoje dotychczasowe życie, by zapewnić mu bezpieczny powrót do domu, nawet jeśli takowy miałby być dla niej samej końcem życia, jakie znała do tej pory.

Greg Rucka w dosyć przekonujący sposób pokazuje zagubienie Diany, kiedy ta trafia już do współczesnego świata. Bohaterka nie orientuje się w zasadach rządzących tym nieznanym dla niej miejscem, ale ze wszystkich sił stara się je zrozumieć. Porozumienie z ludźmi jest początkowo trudne, ale opcją na jego ułatwienie okazuje się interwencja kilkorga bóstw z greckiego panteonu. Ten motyw, choć jego wprowadzenie jest w jakimś stopniu zrozumiałe, stanowi jednak przykład manewru „deus ex machina”, co lekko rozczarowuje. Bardzo dobrze wypadają za to bohaterowie drugoplanowi. Steve Trevor jest jakby odbiciem Diany, zaś w scenach, gdy te postaci występują razem, czuć odpowiednią chemię. Świetnie prezentuje się także Barbara Ann Minerva, u której scenarzysta dobrze pokazał prawdziwą pasję do archeologii i lingwistyki, ale i cechy charakteru, które pozwolą jej stać się w przyszłości osobą ważną dla Wonder Woman.

Fabuła „Roku Pierwszego” nie jest przesadnie skomplikowana, ale właśnie takie są zazwyczaj historie typu „origin”. Mają one przedstawiać przede wszystkim okoliczności, jakie ukształtowały znanych i lubianych bohaterów i tę rolę dzieło Rucki spełnia w odpowiednim stopniu. Tempo akcji jest dobrze wyważone, nie jest za szybko, ale też nie ma tu miejsca na nudę. Jedynym mankamentem może być duża skrótowość scen dziejących się na Temiskirze, myślę jednak, że nie jest to wada bardzo znacząca i rzutująca na ocenę całości, bo twórcy udało się zaprezentować drogę Diany do stania się Wonder Woman w sposób interesujący, choć mało oryginalny.

Na wysokim poziomie stoją ilustracje autorstwa Nicoli Scott. Rysowniczka prezentuje bardzo przejrzysty styl. Jej prace nie rażą zbytnim uproszczeniem, ale też nie są fotorealistyczne. Podobać może się zwłaszcza sposób przedstawienia głównej bohaterki tej opowieści, w którym widać jej pochodzenie i klasyczną, grecką urodę. Udanym rozwiązaniem było także powierzenie warstwy graficznej jednej autorce (całościowo rysują co prawda dwie panie, ale ta druga pracowała tylko przy krótkim, jednozeszytowym interludium) – to pozwoliło ujednolicić rysunki i pokazać świat przedstawiony w sposób nierozerwany na kilka osobnych wizji.

Druga odsłona „Wonder Woman” wydawanej w ramach „Odrodzenia” potwierdza, że jest to jedna z najbardziej interesujących serii tej inicjatywy. Być może całościowo jest nieco mniej ekscytująca niż tom numer jeden, jednak takiego stanu rzeczy uniknąć się nie dało, jeśli motywem przewodnim tomu miał być origin heroiny. Całościowo „Rok Pierwszy” jest jednak potwierdzeniem tego, że Greg Rucka doskonale czuje się opisując perypetie Diany z Temiskiry i jest odpowiednim człowiekiem na właściwym miejscu.

Tytuł: Rok Pierwszy
Seria: Wonder Woman
Tom: 2
Scenariusz: Greg Rucka
Rysunki: Nicola Scott, Bilquis Evely
Tłumaczenie: Tomasz Kłoszewski
Tytuł oryginału: Wonder Woman vol. 2: Year One
Wydawnictwo: Egmont
Wydawca oryginału: DC Comics
Data wydania: marzec 2018
Liczba stron: 144
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Papier: kredowy
Format: 167 x 255
Wydanie: I
ISBN: 978-83-2813-400-3

(Recenzja powstała dzięki współpracy z serwisem Arena Horror i na nim była pierwotnie publikowana - KLIK)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz