czwartek, 14 grudnia 2017

The Wicked + The Divine Tom 1: Faustowska Zagrywka - Recenzja

Motyw zstępujących na ziemię Bogów jest obecny w kulturze właściwie od samego początku jej istnienia. Byty wyższe zawsze fascynowały twórców, czemu nie sposób się dziwić. Te potężne istoty są wszak tak bardzo inne od śmiertelników, że opisywanie ich motywacji, pragnień czy popędów, jest niezwykle kuszące, daje też wyobraźni ogromne pole do popisu. Ktoś z odpowiednim pomysłem może z boskich motywów wyciągnąć naprawdę wiele. Patrząc z drugiej strony, istnieje ryzyko, że wszechmoc bohaterów zabije wiarygodność fabuły, stając się furtką dla niemożliwych rozwiązań. The Wicked + The Divine, przynajmniej w pierwszym tomie zbiorczym, wydaje się unikać tej wady, prezentując bardzo wciągającą historię.

Raz na dziewięćdziesiąt lat na Ziemi pojawiają się pochodzący z różnych religii Bogowie. Zgromadzeni w Panteonie, przyjmują ludzką postać, zajmując ciała tych młodych osób, które zaoferowały im siebie jako gospodarzy. Przez kolejne dwa lata żyją z nimi w swoistej symbiozie, wiodąc najczęściej egzystencję celebrytów. Dla nosicieli to wyróżnienie i możliwość oderwania się od szarej codzienności, ale dla przybyszy cała rzecz jest czymś więcej. Czym konkretnie na razie nie wiadomo, jednak można przypuszczać, że w grę wchodzi ambicja i rywalizacja między poszczególnymi bytami wyższymi. W rozgrywkę wplątana zostaje nastoletnia Laura, dla której możliwość obcowania z Bogami jest spełnieniem największych marzeń.

Główna ludzka bohaterka komiksu stanowi ciekawy przykład pogoni za czymś nadzwyczajnym, co ma w założeniu odmieniać życie. Dla dziewczyny taki efekt ma przynieść bliższe poznanie Bogów. Ci są, przynajmniej na pierwszy rzut oka, atrakcyjni i puści. To od samej Laury będzie zależało czy zachłyśnie się tym złudnym blichtrem,  czy spróbuje przebić się przez powierzchowność i dostrzec w nich coś więcej, wyciągając przy okazji z tej relacji coś dla siebie. Nastolatka myśli tylko o  pozytywach, robiąc to głównie dlatego, że nowo nawiązana relacja zdaje się nadawać jej życiu sens, pozwalając przy okazji oderwać się od szarej codzienności. Boskość wszak przyciąga i kusi, ale powinna też przerażać, bo na pewno potrafi być niebezpieczna. A czy gra będzie warta świeczki, okaże się dopiero, gdy Gillen rozwinie swoją opowieść.

Jacy są sami Bogowie? Tacy, jakich można się było spodziewać – dosyć ludzcy. Kolejne postaci to szeroki przekrój przez wszystkie cechy charakteru. Nie wszyscy zostali jeszcze należycie przedstawieni (seria wciąż się ukazuje, a my dostaliśmy dopiero pierwszy tom zbiorczy), ale ci z nadprzyrodzonych, którym Gillen poświęcił więcej uwagi, przekonują. Na pierwszy plan wysuwa się przede wszystkim Luci, czyli żeńskie wcielenie Lucyfera. Mogło się wydawać, że jest to postać wyjątkowo oklepana, istnieje wszak w popkulturze od dawna, ale twórca potrafił ją ciekawie zaprezentować. Jak przystało na diabła, nigdy nie możemy być pewni, po której stronie właściwie stoi, jego orężem zawsze przecież było kłamstwo. Inni członkowie Panteonu potrafią być z kolei narcystyczni, tchórzliwi, tajemniczy – ich kreacja to jednak na tę chwilę dopiero potencjalny atut The Wicked + The Divine, bo w pierwszym tomie serii stoją oni na nieco dalszym planie niż Lucyfer, stanowiąc, na dobrą sprawę, jedynie tło. Pokazują się tylko czasami, głównie zresztą po to, by wziąć udział w jakiejś efektownej scenie. Warto też dodać, że autor, choć zaprezentował nam szkicowe sylwetki większości z tych boskich bohaterów, nie odkrył  ich motywacji. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można jednak założyć, że choć na razie są tylko podejrzanymi w kryminalnej zagadce, to za ich pojawieniem się na Ziemi stoi coś jeszcze .

Odpowiedzialny za ilustracje Jamie McKelvie poszedł w dosyć duży realizm. Jego prace są zwyczajnie bardzo ładne i niezwykle wyraziste. Swoje robią zwłaszcza dobrze zaznaczone kontury, dzięki którym świetnie prezentują się bohaterowie tej opowieści. Artysta przyłożył się szczególnie do rysowania twarzy – te doskonale oddają przeżywane przez protagonistów emocje (lub ich brak). Czasami zdarzy się jednak, że tła niektórych kadrów są nieco monotonne, bez próby wypełnienia ich choć kilkoma szczegółami. Nie jest tych scen wiele, ale gdy się pojawiają, rzucają się w oczy. Patrząc jednak ogólnie, oprawa graficzna stanowi mocną stronę omawianego tytułu.

Nowa propozycja wydawnictwa Mucha Comics jest bez wątpienia intrygująca. Już te pierwsze pięć zeszytów (tutaj zamkniętych w ładnym, zbiorczym wydaniu, ukazującym się, podobnie jak niedawne Wiedźmy, w lekko powiększonym formacie) zapowiada, że to coś więcej niż standardowy kryminał w nadprzyrodzonym sosie. Warstwa rozrywkowa jest tu co prawda istotna, ale nie dominuje na tyle, by przysłonić zadawane przez scenarzystę pytania o to, co w życiu istotne. Miejmy nadzieję, że ta równowaga zostanie zachowana także w następnych tomach, bo seria rokuje naprawę dobrze.

Tytuł: Faustowska zagrywka
Seria: The Wicked + The Divine
Tom: 1
Scenariusz: Kieron Gillen
Rysunki: Jamie McKelvie
Kolory: Matthew Wilson
Tłumaczenie: Piotr Czarnota
Tytuł oryginału: The Wicked + The Divine Vol. 1: The Faust Act
Wydawnictwo: Mucha Comics
Wydawca oryginału: Image Comics
Data wydania: listopad 2017
Liczba stron: 160
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Format: 180 x 275
Wydanie: I
ISBN: 978-83-61319-98-6

(Recenzja powstała dzięki współpracy z serwisem Szortal i na nim była pierwotnie publikowana - KLIK)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz