czwartek, 23 listopada 2017

Miracleman: Złota Era - Recenzja

Miracleman autorstwa Alana Moore’a to bez wątpienia komiks przełomowy. Autor podszedł w nim do tematyki superhero w sposób wcześniej niespotykany, nadając bohaterom prawdziwej głębi. Tytuł był preludium tego, co działo się w gatunku w kolejnych latach i wyznaczał nowe standardy. Nic dziwnego, że Miracleman stał się atrakcyjny także dla innych twórców. Serię przejął Neil Gaiman. Brytyjczyk, jeszcze przed sukcesem cyklu o Sandmanie, pokazał, że w tej postaci wciąż drzemie ogromny potencjał. 

Złota Era rozpoczyna się tam, gdzie historię zostawił Alan Moore. Na gruzach Londynu powstaje utopia, w której wszyscy ludzie mają zaznać szczęścia. Nie ma już głodu ani przestępczości, a Miracleman staje się postacią na poły mityczną, sprawującą władzę nad ludzkością z wysokości Olimpu. Poczynania nowego Boga wpływają na życie całej populacji planety, jednak nie wszyscy ludzie odbierają je jako pozytywne. Dzieło Gaimana dotyczy tych oddolnych spojrzeń na działalność Miraclemana. 

Właśnie ta zmiana perspektywy jest największą siłą Złotej Ery. Gaiman wyszedł ze słusznego założenia, że kopiowanie stylu poprzednika mija się z celem i zaproponował zupełnie inne rozwiązanie. Samego Miraclemana i reszty jego rodziny jest tu, na dobrą sprawę, bardzo mało, a uwaga scenarzysty skupia się na zwykłych ludziach. Autor pokazuje, w jaki sposób na ich życie wpłynęły wydarzenia pokazane w poprzednim tomie i jak funkcjonują w powszechnej utopii. Rozwiązanie większości ziemskich problemów nie jest wcale gwarantem szczęśliwości całej populacji. Bogowie są bowiem daleko i chociaż potrafią zapewnić dobrobyt, nie zawsze dają satysfakcjonujące odpowiedzi w kwestiach egzystencjalnych. 

Na cały tom składa się sześć zeszytów, w których Gaiman przedstawia różne spojrzenia na świat stworzony przez Miraclemana. W jednej z opowieści widzimy czworo pielgrzymów, zmierzających na Olimp, by tam spotkać się z nowym Bogiem. Każde z nich ma inne powody, dla których podejmuje tę wędrówkę. Ta historia, mimo że króciutka, aż kipi od emocji. Autor stawia w niej pytania o naturę boskości – czy człowiek jest w stanie objąć ją swoim umysłem i zrozumieć motywacje istoty nieskończenie potężniejszej od siebie, a w konsekwencji: czy może zaakceptować wyroki boskie, nawet jeśli te wydają się niesprawiedliwe? To pytania, na które nie ma łatwych odpowiedzi. 

Na kartach Złotej Ery Gaiman wręcz sypie ciekawymi pomysłami. Jednym z nich jest zaprezentowanie w Historii o szpiegach miejsca, do którego trafili ci, którzy nie chcieli, bądź nie potrafili, egzystować w świecie idealnym. Autor pokazuje tych ludzi jako szpiegów, którzy nieustannie spiskują, śledzą swoich sąsiadów, składają raporty przełożonym, ale w gruncie rzeczy po prostu nie umieją zmienić swojego życia na lepsze. Z kolei w Notatkach z Podziemia pojawia się interesująca koncepcja ożywiania osób dawno zmarłych. Tutaj głównym bohaterem jest wskrzeszony Andy Warhol. Gaiman kreuje nieco niepokojącą, ale i bardzo plastyczną wizję życia po śmierci, gdzie jedną z głównych ról odgrywa kwestia tożsamości. 

Bardzo dobrze prezentują się w Złotej Erze ilustracje. Mark Buckingham stanął na wysokości zadania i wykonał świetną robotę. Każdy ze składających się na tom zeszytów rysowany jest w inny sposób i odpowiednio koreluje z treścią przekazywaną przez scenarzystę w konkretnych epizodach. Buckingham doskonale czuje się w różnych konwencjach – jego prace wypadają równie przekonująco, kiedy maluje, tworzy ilustracje celowo niewyraźne i rozmazane, gdy stosuje kolaże, a także wtedy, gdy wykorzystuje kreskę typowo komiksową. Ta wszechstronność nie powoduje tu jednak wrażenia rozstrzelenia, jak bywa w przypadku nowszych superbohaterskich eventów, ale dodaje całości charakteru.

Miracleman Neila Gaimana jest inny niż Miracleman Alana Moore’a. Młodszy Brytyjczyk nie zdecydował się na kopiowanie stylu starszego i, trzeba przyznać, wyszło to tytułowi na dobre. Złota Era czaruje bowiem czymś innym. To spojrzenie na świat po rewolucji wygrywa skupieniem się na  zwykłych ludziach – pokazanie rządów Miraclemana z ich perspektywy okazało się niezwykle odświeżające i sprawiło, że seria wciąż się rozwija. Mam nadzieję, że w kolejnych tomach (Srebrna Era i Mroczna Era) Gaiman i Buckingham utrzymają ten wysoki poziom. 

Tytuł: Złota Era
Seria: Miracleman
Tom: 2
Scenariusz: Neil Gaiman
Rysunki: Mark Buckingham
Kolory: D’Israeli
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Tytuł oryginału: Miracleman by Gaiman & Buckingham Volume 1: The Golden Age
Wydawnictwo: Mucha Comics
Wydawca oryginału: Marvel
Data wydania: wrzesień 2017
Liczba stron: 192
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Format: 170 x 260
Wydanie: I
ISBN: 978-83-61319-93-1

(Recenzja powstała dzięki współpracy z serwisem Szortal i na nim była pierwotnie publikowana - KLIK)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz