poniedziałek, 5 grudnia 2016

Jonah Hex Tom 3: Początki - Recenzja

Jonah Hex to bohater (a właściwie antybohater) obecny w Uniwersum DC od lat 70. XX wieku. Potwornie okaleczony mężczyzna przemierza drogi na Dzikim Zachodzie i podejmuje się różnych zleceń. Mimo że jest łowcą nagród, ma również swoisty kodeks honorowy. Łotr o złotym sercu? Nie do końca – Hex jest cyniczny, potrafi działać pod wpływem impulsu, a gdy już zdecyduje się świadczyć swoje usługi, wówczas na szlaku zostaje zazwyczaj sporo szybko stygnących i sztywniejących ciał. Wydawana obecnie przez Egmont seria to druga wersja przygód byłego żołnierza Konfederacji. Do tej pory ukazały się jej dwa zbiorcze tomy, a w trzecim czytelnik będzie miał okazję poznać nieco więcej faktów z przeszłości bohatera. 

Palmiotti i Grey serwują trzy opowieści. Tytuł pierwszej z nich dobitnie świadczy o zawartości. Zemsta traktuje o odpłacie za dawne krzywdy, tutaj też scenarzyści mówią najwięcej o dawnym życiu Hexa i okolicznościach jakie ukształtowały go w zimnokrwistego drania. Ballada o Tallulah Black nie odchodzi zbyt daleko tematycznie, tyle że tym razem mści się kto inny. Z kolei w Samotnym Wędrowcu główny bohater pozna nieoczekiwane konsekwencje mieszania się w nie swoje sprawy. 

Najdłuższa składowa tomu, Zemsta, jest zarazem najbardziej standardową z zamieszczonych w Początkach opowieści. Głównego bohatera zastajemy, gdy rozprawia się z bandą wiozącą broń dla pułkownika Ackermana, który za jej pomocą chce przejąć nowe tereny. Kolejne etapy przygody Hexa są zarazem pretekstem do ukazania poszczególnych momentów z przeszłości łowcy nagród. Otrzymujemy więc historię o tym, jak bohater trafił do niewoli unionistów, dowiadujemy się w jaki sposób znalazł się wśród Apaczów oraz poznajemy genezę powstania obrażeń na jego twarzy. Scenarzyści nie silą się na specjalną oryginalność – twardy charakter bohatera to efekt trudnego dzieciństwa, ciężkiego traktowania w niewoli i zdrady. To wszystko można pokazać w sposób pasjonujący, ale Palmiotti i Grey mieli chyba na to za mało miejsca. Poszczególne sceny z przeszłości są dosyć krótkie i rozpisane bardzo powierzchownie, a mógł to być materiał na coś dłuższego i o wiele bardziej dramatycznego. 

Motyw zemsty nie zostaje na szczęście zaprzepaszczony. Druga opowieść zamieszczona w albumie, Ballada o Tallulah Black wykorzystuje go o wiele lepiej. Scenarzystom tym razem udaje się zaangażować czytelnika emocjonalnie. Dzieje się tak przede wszystkim ze względu na wyraźnie wyczuwalny ciężar gatunkowy. Okrucieństwo i deprawacja są głównymi powodami krwawej wendetty tytułowej bohaterki. To co prawda wciąż mainstream, więc nie ma tu dużej dosłowności w pokazaniu tortur i okaleczania, jednak czasami większą siłę rażenia mają niedopowiedzenia. Tak jest właśnie w tym przypadku. Ballada nie pozostawia obojętnym i sprawia, że kibicujemy wspieranej przez Hexa Tallulah Black.

Samotny Wędrowiec stanowi z kolei ciekawą interpretację klasycznego motywu „kobiety w opałach”. Tym, który musi zdecydować czy pospieszyć z pomocą, jest oczywiście Jonah Hex. Jak przystało na tego bohatera, jest on niechętny interwencji, jednak okoliczności zmuszają go do zmiany stanowiska. Świat przedstawiony jest miejscem wyjątkowo nieprzyjemnym i, jak to w takich przypadkach bywa, dobre intencje mogą okazać się niewystarczające, by w odpowiedni sposób zażegnać problem. Scenarzystom trzeba przyznać, że ich zabawa konwencją przyniosła tu bardzo ciekawe rezultaty. 

Główną atrakcją tomu jest oczywiście Jonah Hex. Mimo nieciekawego fizys i ciężkiego charakteru, jest to postać, którą da się polubić. Bohater, poza chęcią zysku, motywuje swoje działania swoistym postrzeganiem sprawiedliwości (której w żadnym przypadku nie należy łączyć z prawem). Najlepiej, gdy ktoś za jej wymierzenie zapłaci, ale Hex czasami nagina reguły i pomaga potrzebującym. Czyni to niechętnie, ale pewnym jest, że gdy sprawa jest (lub wydaje się być) słuszna, łowca nagród, epatując cynizmem, zajmie się tym, co musi zostać zrobione. W Początkach, paradoksalnie, najlepiej wypada wtedy, gdy jest tłem oraz wówczas, gdy jest enigmatyczny i stanowczy. Wtedy intryguje. Kiedy zaś Palmiotti i Grey zagłębiają się w jego przeszłość, do głosu dochodzi banał. Chęć powiedzenia więcej nie zawsze przynosi pożądane rezultaty, czasami lepiej pozostawić bohatera z niejasnymi pobudkami i niedopowiedzianą przeszłością. Mniej czasami znaczy więcej – widać to dobitnie w zawartych w Początkach opowieściach.

Każda składowa tomu zilustrowana jest przez innego artystę. Jordi Bernet nie do końca dba o szczegół, jego prace są dynamiczne, dosyć umowne, jednocześnie jednak idealnie pasują do konwencji westernowej. Phil Noto stawia na ostre kontury i duży realizm w rysowaniu twarzy. Jego rysunki sprawiają wrażenie tworzonych na komputerze, są bardzo wyraziste, ale zarazem także dosyć specyficzne. Według mnie pasują do opowiadanej historii, ale zapewne nie wszystkim odbiorcom taki styl podejdzie. Najbardziej typowy komiksowy styl prezentuje Val Semeiks. Jego rysunki przywodzą na myśl prace Andy’ego Kuberta, są wyraziste i dynamiczne, dużo w nich treści i elementów, co może powodować lekki przesyt. Są interesujące, ale dobrze, że towarzyszą najkrótszej historii w zbiorze.

Jonah Hex stanowi ciekawą odskocznię od typowej dla DC Comics tematyki superbohaterskiej. Tytułowy bohater jest na tyle wyrazistą postacią, że z miejsca potrafi wzbudzić zainteresowanie. Oczywiście, gdy scenariusz jest słaby, nie pomoże nawet najbardziej intrygująca postać, na szczęście tym razem taka sytuacja nie ma miejsca. Co prawda pierwsza składowa tomu lekko zawodzi, ale dwie pozostałe (mimo że mniejsze objętościowo) są na tyle dobre, że zostają w pamięci i warunkują ostateczną ocenę całości. 

7/10

Autorzy: Jimmy Palmiotti, Justin Grey (scenariusz), Jordi Bernet, Phil Noto, Val Semeiks (rysunki)
Tytuł: Jonah Hex Tom 3 – Początki
Tytuł oryginału: Jonah Hex - Origins
Tłumaczenie: Tomasz Kłoszewski
Wydawca: Egmont
Data wydania: październik 2016
Liczba stron: 144
ISBN: 978-83-281-1802-7

(Recenzja powstała dzięki współpracy z serwisem Szortal i na nim była pierwotnie publikowana - KLIK)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz