niedziela, 4 maja 2014

Krótko o... "Grze o Tron" i drugim tomie "Millenium"



Cóż można powiedzieć o powieści, o której powiedziano już wszystko? Na pewno to, że warto ją przeczytać, zanim obejrzycie święcący tryumfy serial. Zasada ta odnosi się zresztą do większości ekranizacji. Zawsze lepiej znać oryginał, a już na pewno w przypadku takim jak ten, gdy powieść-matka jest ogólnoświatowym klasykiem w swoim gatunku. 

O co chodzi, wie z grubsza każdy. Eddard Stark  lord Winterfell, zostaje wezwany przez swojego przyjaciela, króla, by objął funkcję Królewskiego Namiestnika w stolicy Królestwa. Chcąc, nie chcąc, Ned wyrusza ze swojego domostwa i wraz z całą rodziną zostaje wciągnięty w wir spisków i intryg, mogących rozbić w pył panujący kruchy pokój.

„Gra o Tron” ma wiele zalet. Jedną z nich jest wielowątkowość. Martin pokazuje nam wydarzenia oczami kolejnych bohaterów, dzięki czemu zyskujemy szerszą perspektywę i możemy ujrzeć szerszy plan toczącej się opowieści. Każdy bohater to inny człowiek i inne ambicje, mamy więc zaserwowany intrygujący przekrój przez ludzkie charaktery.

Wrażenie robi rozmach fabularny. Mamy tu nie tylko dworskie intrygi, ale także wielką politykę, tajemnicze i nadnaturalne zagrożenie z mroźnej północy i odległą, acz realną perspektywę wojny z dziedziczką poprzedniego króla. Wszystko zakrojone na daleko więcej niż jeden tom. Nie każdemu ten manewr podejdzie, ale w tym przypadku nie da się po prostu inaczej. Ta historia zasługuje na to, by być opowiedzianą.

Po „Grę o Tron” sięgnąłem po raz drugi, chcąc sobie dokładnie przypomnieć w jakim miejscu Martin zostawił akcję. Lektura została przeze mnie zakończona z odczuciem, że jest to jedna z tych powieści, które czyta się z taką samą przyjemnością niezależnie od tego, który raz ląduje na tzw. tapecie.

9/10





Drugi tom niezwykle popularnej trylogii kryminalnej „Made in Sweden”. Autorowi nie było dane doczekać międzynarodowego sukcesu swojego dzieła, zmarł krótko przed ukazaniem się pierwszego tomu. Pozostawił po sobie historię, która z początku była szalenie interesująca. „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” to trzymający w napięciu kryminalny thriller z wciągającą fabułą i nietuzinkowymi bohaterami. I to właśnie bohaterowie są najlepszym, co otrzymujemy tym razem. Reszta jest niestety nieco gorsza.

To, co rzuca się w oczy już na samym początku, to fakt, że powieść strasznie długo się rozkręca. Właściwie do połowy jest mocno nudno, Salander snuje się po świecie, a autor przygotowuje grunt pod zakończenie, wszystko jednak dzieje się bardzo niemrawo. Brak tu zaskoczenia, jakie przynosiły niektóre wątki w "Mężczyznach".

Bohaterowie, jak już wspomniałem, są chyba najmocniejszym punktem „Dziewczyny”. Dlaczego?  Bo wiele się nie zmienili i są tacy, jakimi ich polubiliśmy. Lisbeth wciąż jest tą samą, intrygującą młodą kobietą, a i Mikael jest podobny do siebie - irytujący, sumienny i lojalny. Podręcznikowy bohater pozytywny.

Dosyć mocno irytuje za to wciskanie do powieści na siłę wątków dotyczących seksualności. Ten sypia z tą, tamta z tamtą, a jeszcze ktoś inny przeżywa cudowne chwile w trójkącie. Owe wtręty nie wnoszą do akcji absolutnie nic, mają chyba na celu pokazanie jak otwarte jest społeczeństwo w Szwecji. Tylko po co? Nie widzę tu żadnego fabularnego uzasadnienia takiego zabiegu, tylko polityczną poprawność.

Intryga z kolei, mimo, że gorsza niż poprzednio, wciąż potrafi zainteresować. Kolejne rozdziały, trzeba przyznać, czyta się dosyć szybko i zazwyczaj bez znużenia. Z tym, że to bardziej sensacja, niż kryminał czy thriller. Co niekoniecznie jest krokiem we właściwym kierunku.


6/10

11 komentarzy:

  1. Jestem wierną fanką PLiO, przynajmniej tej książkowej i chociaż od chwili, gdy sięgnęłam po "Grę o tron", minęło już ładnych parę lat, nadal jestem pod ogromnym wrażeniem tego, jak Martin sam nie pogubił się w fabule - im dalej w las, tym bardziej wszystko staje się zagmatwane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem coraz bardziej ciekawy w jakim kierunku się to dalej rozwinie. Parę książek przerwy i chyba szybko wrócę, tym bardziej, że Twój głos to kolejny zachwalający. Czy tyle ludzi może się mylić? Oczywiście. :) Ale nie sądzę, by tak było. :)

      Usuń
    2. Ważne, by nie przywiązywać się do bohaterów :) Przede mną jeszcze tylko Taniec ze smokami i niewielu ich zostało z Gry o tron :)

      Usuń
    3. A tak, obiło mi się o uszy, że tak jest z tymi bohaterami. ;) Mam tylko nadzieję, że nie jest to uśmiercanie doprowadzone do przesady...

      Usuń
    4. Przesady nie ma, ale łezka się może zakręcić... :)

      Usuń
    5. No kilku bohaterów, nie da się ukryć, polubiłem. Mam nadzieję, że nie padnie akurat na nich... ;)

      Usuń
    6. Nie chcę być wredna, ale jestem niemal pewna, że padnie właśnie na nich... u mnie tak właśnie było ;)

      Usuń
    7. Niebawem przekonam się na własnej skórze jak to będzie w moim przypadku. ;) Jeszcze parę książek przerwy i "Starcie Królów" wyląduje na czytniku.

      Usuń
    8. A więc przyjemnej lektury :) Chociaż muszę przyznać, że ze wszystkich tomów "Starcie królów" najmniej mi się podobało, za dużo polityki, a za mało akcji :)

      Usuń
    9. Dla mnie to akurat dobra wiadomość, polityka jest ok. Jeszcze jak byłyby spiski, byłbym już wniebowzięty. :)

      Usuń
    10. Ohoho, to się poczujesz jak ryba w wodzie, bo spisek tam intrygę goni :)

      Usuń