niedziela, 28 października 2012

Andrew S. Swann "Wrogie Przejęcie 1. Spekulant" - Recenzja




Po małej odskoczni, w postaci „Opowieści Praskich”, wydawnictwo Almaz powraca do klimatów kosmicznych, czyli do tego, co wychodzi im najlepiej. Jak do tej pory, do serii „SF” wybierano książki solidne, co miało odzwierciedlenie w zbieranych przez nie, głównie bardzo dobrych recenzjach. Biorąc to pod uwagę, mogliśmy liczyć, że i prezentowana w numerze październik/listopad powieść Andrew Swanna, będzie wybijała się ponad przeciętność. Mimo ponad 20 książek na koncie, polski czytelnik nie miał do tej pory okazji, by zbyt często stykać się z pisarstwem tego autora. W naszym kraju wydano póki co zaledwie dwa jego dzieła. Jak widać jednak, jest na szczęście chęć, by nadrabiać braki. „Na szczęście”, bo „Spekulant” jest warty uwagi.

Fabuła przenosi nas do XXIV wieku. Ludzkość dawno wyszła poza granice Układu Słonecznego i obecnie zamieszkuje wiele innych planet, których większość zrzeszyła się w tzw. Konfederacji Terrańskiej. Nieliczne globy odmawiają jednak wstąpienia do organizacji, chcąc rozwijać się po swojemu, bez narzuconych odgórnie ograniczeń. Taka postawa cechuje planetę Bakunin, co staje się dla Konfederacji pretekstem do inwazji na ten świat. Pod przykrywką przejęcia największej korporacji wroga, wojska najeźdźców rozpoczynają natarcie. Przy okazji wojny, dowódca wojska Konfederatów, chce także rozliczyć się ze swoją przeszłością, a będzie miał ku temu okazję, gdyż na Bakuninie przebywa jego największy wróg.

„Spekulant” jest pierwszym tomem trylogii „Wrogie Przejęcie”. Przyznam szczerze, że nieco mnie to zaniepokoiło. Głównie z tego względu, że jest to już któryś cykl, rozpoczęty w ramach projektu „SF”. Zważywszy na fakt, że magazyn ukazuje się co parę miesięcy, może to oznaczać, że na kolejne części, będziemy musieli nieco poczekać. Osobiście byłbym bardziej zainteresowany modelem, w którym jeden cykl jest wydawany tom po tomie. Zdecydowanie łatwiej wtedy czytelnikowi pozostać w sercu opowieści, bez konieczności przypominania sobie treści części wydanych, przyjmijmy umownie, przed rokiem. Mimo wszystko jednak, nie jest to jakiś wielki mankament, zresztą przyszłość pokaże, jak Almaz poradzi sobie z kwestią kontynuowania rozpoczętych cykli.

Sprawa zawartości kolejnych numerów „SF” nie odnosi się jednak bezpośrednio do samego „Spekulanta”. Ten bowiem, okazuje się być zaskakująco dobrą powieścią. Sam punkt wyjścia mógł się na początku wydawać nieco rozczarowujący - temat inwazji na dany świat, walki w obronie wolności, nie jest specjalnie nowatorski. Jednak historia nie do końca poszła w tę stronę. Zamiast typowej space opery (chociaż i jej jest tu sporo), dostajemy na dobrą sprawę powieść sensacyjną. Trup może nie ściele się gęsto, jednak sama intensywność akcji jest imponująca. Mamy okazję śledzić losy grupy szykującej się do skoku na zajętą przez najeźdźcę korporację. Przez większą część książki śledzimy co prawda głównie przygotowania do akcji, jednak opisane są one w sposób satysfakcjonujący. Co i rusz przed bohaterami pojawiają się nowe przeszkody, mogące skomplikować całą operację. Na szczęście nie odczuwamy przy tym wrażenia przesytu, autor z wyczuciem dawkuje napięcie i sceny czystej akcji, zachowując dobre proporcje.

Sporą zaletą „Spekulanta” są jego bohaterowie. Swann podszedł do tej kwestii rzetelnie. Każdy z protagonistów, nieważne czy pierwszo-, czy drugoplanowy, jest solidnie nakreślony. Wszyscy mają swoją historię, dzięki czemu ich poczynania wydają się być wiarygodne. Ich motywy i kierujące nimi emocje, są przejrzyste i uzasadnione z perspektywy zarówno fabuły, jak i przeszłości bohaterów. Nie ma siły, by czytelnik odniósł wrażenie, że postaci są papierowe.

Dobre wrażenie robią cytaty, zamieszczone na początku każdego rozdziału. Myśli z fikcyjnej „Księgi mądrości cynika” celnie i ironicznie opisują wady mechanizmów społecznych i korporacyjnych. Każdy z tych tekstów jest ponadto bardzo dobrze dopasowany do poszczególnych rozdziałów, stanowiąc doskonały do nich wstęp.

Wydając pierwszy tom „Wrogiego Przejęcia” Almaz potwierdza, że powieści ukazujące się w serii, wybierane są z dużym wyczuciem i zazwyczaj okazują się być po prostu dobrą lekturą. Oczywiście, indywidualne gusta czytelników sprawią zapewne, że nie każdemu wszystko podejdzie, ale generalnie prawidłowość jest taka, że do tej pory nie natrafiliśmy na żaden niewypał. Niby nic dziwnego, w końcu trzon redakcji tworzą ludzie, którzy po prostu kochają fantastykę, mimo wszystko jednak warto taki stan rzeczy docenić. Nie zawsze wszystkim udaje się trzymać wysoki poziom, ale gdy tak się dzieje, jest to nadzwyczaj budujące. Oby tak dalej.

7/10

Autor: Andrew S. Swann
Tytuł: Wrogie Przejęcie 1. Spekulant
Tytuł oryginału: The Hostile Takeover. Profiteer
Tłumaczenie: Robert J. Szmidt
Wydawca: Almaz
Data wydania: październik 2012
Liczba stron: 288
ISSN: 2084-1191

(Recenzja powstała dzięki współpracy z serwisem http://szortal.com/, na nim też była pierwotnie publikowana - http://szortal.com/node/2115 )

3 komentarze:

  1. Noo to mnie nakręciłeś na tę powieść ;) W teorii współpracuję z wydawnictwem, ale jakoś mnie olało i nie dostałam/nie dostanę od nich tej pozycji, ale co się odwlecze... Niedługo ją dorwę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to dlatego, że człowiek odpowiedzialny za kontakty z recenzentami etc. wybył na urlop? Generalnie to bardzo mili ludzie, więc nie zrażaj się do nich za szybko. :)

      A co do samej powieści... jak lubisz podobne klimaty, myślę, że nie powinnaś być zawiedziona. Jest dynamicznie, ale też momentami refleksyjnie, a wszystko to dobrze wyważone.

      Usuń
  2. Dobra to książka, oj bardzo dobra :DDD

    OdpowiedzUsuń