piątek, 11 czerwca 2021

Criminal. Tom 4: Zły czas, złe miejsce - Recenzja


Aż rok przyszło nam czekać na powrót „Criminal” i wydanie przez Mucha Comics czwartego albumu tej znakomitej serii. Pytanie „czy warto było czekać?” jest, rzecz jasna, zbędne. Niemożliwością było, żeby twórczy duet Ed Brubaker/Sean Phillips dał ciała. No i faktycznie, wszystkie charakterystyczne dla cyklu elementy ponownie są na swoim miejscu, a my jeszcze raz możemy zanurzyć się w świat amerykańskiej przestępczości i być świadkami kolejnych złych wyborów życiowych wykolejeńców, którym jedynie droga pełna przemocy i oszustw może przynieść pewne, zazwyczaj tymczasowe, korzyści.

Teeg Lawless trafia za kratki. W więzieniu okazuje się, że ktoś wyznaczył cenę za jego głowę, w związku z czym będzie musiał zrobić wszystko, żeby wyjść na wolność w jednym kawałku. Tam czeka na niego syn, który, choć ma zaledwie dwanaście lat, pomaga ojcu w jego przestępczym procederze. Z kolei Hal Crane, komiksowy rysownik, musi dowiedzieć się, gdzie znaleźć cenne artefakty z przeszłości oraz starannie wytypować osoby, na które może w swojej misji liczyć, uważając przy tym, by komiksowe kadry, które całe życie rysował, nie przyczyniły się teraz do jego śmierci.

W pierwszej, dwuczęściowej historii, Brubaker przybliża nam postać Teega Lawlessa. Najpierw widzimy, jak mężczyzna musi walczyć o przetrwanie w więzieniu, a później obserwujemy relację między nim a jego synem, Tracym. Jak nietrudno się domyślić, odbiega ona od  normalności, mamy wszak do czynienia ze światem przestępstwa i degeneracji. „Zły czas, złe miejsce” to chyba najbrutalniejszy epizod „Criminal”. Trochę odstaje klimatem od opowieści zaprezentowanych we wcześniejszych tomach – jest zdecydowanie bardziej dosadny i w dosłowny sposób pokazuje przemoc. Choć brutalność dominuje w nim nad charakterystycznym dla całej serii fatalizmem, to go całkowicie nie przysłania, dając nam ciekawy materiał do rozważań na temat tego, kim może stać się dziecko, które przez własnego ojca nie jest traktowane właśnie jako dziecko, ale jako wspólnik w przestępczej działalności. W Tracym wciąż widać resztki niewinności, co autor świetnie pokazuje w scenach, gdy poznaje rówieśniczkę i wraz z nią pozwala sobie na kilka chwil zwyczajnej, niczym nieskrępowanej zabawy. To jak szybko i jak głęboko młody Lawless musi ukryć wynikłą z tego spotkania radość, pokazuje, jak smutny jest świat, w którym żyje.

„Parszywy weekend” nie jest już tak bardzo dosadny, ale to nadal historia, w której trudno wypatrywać optymizmu. Scenarzysta w centrum naszej uwagi stawia postaci podstarzałego komiksowego rysownika i jego dawnego asystenta, którzy spotykają się po latach. Obaj mają ukryte cele i motywacje, a ostatnim, co odczuwają na swój widok, jest nostalgia. Brubaker w bardzo naturalny sposób portretuje tych zgorzkniałych mężczyzn, pokazując, w jaki sposób marzenia jednego z nich poszły w odstawkę po nieudanej relacji z gatunku „uczeń-mistrz”, a także jak drugi z gwiazdy rysownictwa przeistoczył się w zgorzkniałego starca, który musi posuwać się do oszustw i przestępstw, by utrzymać się na powierzchni. Kolejny już raz Brubaker kreśli wiarygodny obraz człowieka, który konsekwentnie, wyłącznie dzięki własnym wyborom, staje się gorszą wersją samego siebie.

Sean Phillips jak zwykle nie bierze jeńców. Ilustracje są takie, jakich można się było spodziewać, czyli niezwykle przejrzyste, ale też brudne i sugestywne. Ciekawostką są umieszczone na kilku stronach kadry komiksów czytanych przez bohaterów tej odsłony „Criminal”. Taki komiks w komiksie – sympatyczna zabawa konwencją. Żałuję, że w tym wydaniu nie znalazło się więcej dodatków, dwie okładki na końcu to stanowczo za mało.

Na wysokości któregoś już tomu zbiorczego danej serii trudno jest mówić o większych zaskoczeniach jeśli idzie o konstrukcję opowieści czy o typ protagonisty. W czwartej odsłonie „Criminal” (choć wydawane w Polsce albumy są, zaznaczmy, podwójne) pojawiają się pewne innowacje, ale nie są na tyle duże, żeby zmienić charakter całości i jej postrzeganie przez fanów. Nadal mamy do czynienia z komiksem najwyższej próby. Próżno szukać na rynku czegoś w podobnym tonie, co byłoby równie dobre. Jedyną konkurencją mogą być chyba tylko inne albumy autorstwa Brubakera i Phillipsa, ale to już jest ściganie się z samym sobą.

Tytuł: Zły czas, złe miejsce. Parszywy weekend
Seria: Criminal
Tom: 4
Scenariusz: Ed Brubaker
Rysunki: Sean Phillips
Kolory: Val Staples
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Tytuł oryginału: Criminal Vol. 7; Criminal: Bad Weekend HC
Wydawnictwo: Mucha Comics
Wydawca oryginału: Marvel Comics
Data wydania: kwiecień 2021
Liczba stron: 176
Oprawa: twarda
Format: 180 x 275
Wydanie: I
ISBN: 978-83-66589-34-6

(Recenzja powstała dzięki współpracy z serwisem Szortal, obecnie dostępnym w sieci na profilu facebookowym. Tekst ukazał się 06. 05. 2021).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz