W ramach inicjatywy DC Black Label ukazują się komiksy przeznaczone dla dojrzałego czytelnika, których twórcy często kładą nacisk na mrok i atmosferę, poruszają też poważniejszą tematykę niż regularne serie trykociarskie. W jej ramach na księgarskich półkach pojawiło się już kilka bardzo udanych tytułów, które mają szansę wejść w przyszłości do gatunkowego kanonu. Potencjał na dołączenie do tego grona miał z pewnością „Bat-Man. Pierwszy rycerz”. Założenia tego albumu brzmią na papierze szalenie interesująco. Ale czy efekt końcowy okazuje się równie udany?
Gotham City, 1939 rok. W mieście dochodzi do kilku brutalnych morderstw, których ofiarą padają wysoko postawieni ludzie. Co więcej, w mrocznych zaułkach zaczyna działać tajemnicza, przypominająca nietoperza postać, walcząca z przestępczością i stosująca bardziej bezpośrednie środki niż związana przepisami policja. Bat-Man, bo tak określa go prasa, dopiero buduje swoją pozycję w mieście, a w toku sprawy staje oko w oko z zagrożeniem mogącym już na starcie zdefiniować jego karierę.
Przeniesienie przygód Batmana do okresu tuż przed drugą wojną światową jest nader interesującym punktem wyjścia dla fabuły. Takie nietypowe mariaże od lat pozostają zresztą znakiem rozpoznawczym komiksów spod szyldu Elseworlds, a do tego grona zalicza się także omawiany album. Zastosowany przez scenarzystę manewr dał możliwość odarcia Nietoperza z tego, co towarzyszy mu dzisiaj i mocno warunkuje jego poczynania, czyli z całego technologicznego zaplecza. Większy nacisk został położony na inne elementy – przede wszystkim na siłę mięśni i umysłu zamaskowanego bohatera. W teorii miało to nadać komiksowi bardziej realistycznego charakteru. I gdyby scenarzysta faktycznie do tego się ograniczył, byłoby w porządku.
Jurgens proponuje czytelnikowi opowieść utrzymaną w duchu ciężkiego, mrocznego kryminału. Czuć pulpowość, widać charakterystyczne dla noir rekwizyty i to akurat jest dobra wiadomość. Problem w tym, że rzeczone elementy pozostają wyłącznie gustownym dodatkiem i nie prowadzą do niczego szczególnie interesującego. Same w sobie robią dobre wrażenie, ale komiks to przede wszystkim fabuła, a ta jest niestety nieco przyciężkawa – kryminalna zagadka nieszczególnie angażuje, a co gorsza, w pewnym momencie pojawiają się elementy zahaczające o fantastykę, kompletnie gryzące się z przyziemnym charakterem śledztwa prowadzonego przez Bat-Mana.
Jeszcze większym problemem okazują się bohaterowie. O tytułowym „Pierwszym rycerzu” dowiadujemy się tyle, że jest bogatym samotnikiem z misją. Jego relacje z innymi postaciami nie są szczególnie dobrze zarysowane. Jurgens próbuje, tego nie można mu odmówić, ale efekty tych starań pozostawiają sporo do życzenia. Romans Wayne’a z pewną aktorką poprowadzono wyjątkowo topornie – kobieta pojawia się znikąd i bez żadnego wysiłku sprawia, że Bruce zdradza jej swoją tajemnicę. Zupełnie nie czuć ciężaru tego wyznania, a podbudowanie psychologiczne tego motywu jest żadne. To rozczarowujące. Podobnie mizernie przedstawia się relacja bohatera z Gordonem, która jest taka sama, jak zawsze, tylko bardziej sztampowa i stereotypowa.
O ile scenariusz rozczarowuje, o tyle ilustracje są elementem, do którego nie sposób się za bardzo przyczepić. Realistyczny styl świetnie pasuje do retrokryminału. Mike Perkins wizualizuje lata trzydzieste z całym ich brudem i niepokojem. Artyście doskonale wychodzi również operowanie światłem i cieniem, co nadaje albumowi wizualnego sznytu noir. Odrobinę cierpi na tym wszystkim dynamika, bo Perkins bardziej skupia się na klimacie, ale nie jest to zbyt duży zarzut, zważywszy na ogólną wysoką jakość tych grafik.
Obiecywałem sobie po „Pierwszym rycerzu” wiele, tymczasem efekt finalny okazał się rozczarowujący. To komiks przypominający efektowną, ale pustą wydmuszkę. Historia, oparta głównie na nostalgii, rozczarowuje w najważniejszej materii, czyli w konstrukcji intrygi. Ten retelling początków Nietoperza jest zbyt bezpieczny i czuć w nim zbyt duży dysonans między dobrym nakreśleniem tła politycznego a elementami jawnie pulpowymi. Czasem podobna mieszanka potrafi zadziałać znakomicie, niestety tym razem się nie udało.
Tytuł: Bat-Man. Pierwszy rycerz
Seria: DC Black Label
Scenariusz: Dan Jurgens
Rysunki: Mike Perkins
Kolory: Mike Spicer
Tłumaczenie: Paulina Walenia
Tytuł oryginału: The Bat-Man: First Knight
Wydawnictwo: Egmont
Wydawca oryginału: DC Comics
Data wydania: kwiecień 2026
Liczba stron: 160
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Format: 216 x 276
Wydanie: I
ISBN: 978-83-281-7344-6
(Recenzja powstała dzięki współpracy z serwisem Szortal, na którym ukazała się 27. 05. 2026).











