Nie znam fana „Star Wars”, który uważałby, że trylogia sequeli jest najlepszym, co przydarzyło się tej franczyzie. Epizody VII, VIII i IX można określić mianem „niedopracowanych”, i będzie to naprawdę spory gest dobrej woli, jeśli nie dorzucimy do tego kilku mniej przyjemnych określeń. Niezależnie jednak od tego, jak bardzo podzieliły one fanów, faktem pozostaje, że istnieją i stanowią część obowiązującego kanonu. Ten zaś wciąż jest rozwijany, również na kartach komiksów. Jednym z najciekawszych elementów tej ery pozostaje Kylo Ren – bohater budzący emocje i mający zdecydowanie większy potencjał, niż udało się pokazać w filmach. Nic więc dziwnego, że twórcy raz po raz próbują wypełniać luki w jego historii i lepiej zarysować drogę, którą kroczył.
Po objęciu przywództwa nad Najwyższym Porządkiem Kylo Ren pragnie nie tylko umocnić swoją władzę, ale również udowodnić, że jest godnym następcą Dartha Vadera. W tym celu wyrusza w podróż, która ma pomóc mu odkryć źródło mocy legendarnego Mrocznego Lorda Sithów. Odwiedza miejsca nierozerwalnie związane z życiem Anakina Skywalkera, wierząc, że ich historia wskaże mu drogę do jeszcze większej potęgi. Szybko okazuje się jednak, że podążanie śladami dziadka nie prowadzi do odpowiedzi, których szuka. Czy dziedzictwo Vadera rzeczywiście jest kluczem do przyszłości Kylo Rena, czy też będzie musiał znaleźć własną ścieżkę?
Charles Soule wielokrotnie udowadniał, że doskonale odnajduje się w opowieściach z Odległej Galaktyki. Choć dobiegła końca prowadzona przez niego regularna seria „Star Wars”, scenarzysta wcale nie żegna się z tym uniwersum – i bardzo dobrze. Niewielu autorów potrafiłoby z takim wyczuciem zmierzyć się z historią osadzoną w erze, która do dziś budzi wśród fanów tyle kontrowersji. Soule bierze na warsztat jedną z jej najbardziej charakterystycznych postaci. Kylo Ren od początku sprawiał wrażenie – zresztą nie bez powodów – niedopracowanej kopii Dartha Vadera. W filmach był prowadzony bez wyraźnego pomysłu, rozdarty między kolejnymi, nie zawsze spójnymi wizjami scenarzystów. Na szczęście Soule dostrzegł jego potencjał i na kartach tego komiksu znacząco pogłębia zarówno jego psychikę, jak i motywacje.
Bardzo istotne jest to, że Soule nie zmienia rdzenia charakteru Kylo Rena. Zamiast tego rozwija i dopracowuje te elementy, które aż się o to prosiły, robiąc to w sposób przemyślany i konsekwentny. Syn Hana i Lei nie staje się nagle zimnym, genialnym strategiem ani idealnym przywódcą Najwyższego Porządku. Nadal podejmuje pochopne decyzje, daje się ponosić emocjom i często działa pod wpływem gniewu. To właśnie dzięki tym wadom pozostaje wiarygodny i spójny z bohaterem, którego widzimy w filmach. Jednocześnie Kylo nie potrafi zbudować własnej legendy. Bardzo tego pragnie, jednak nieustannie porównuje się do Vadera i próbuje odtworzyć jego drogę. Problem polega na tym, że zna jedynie tę wersję historii, którą sobie wymyślił. Soule pokazuje więc człowieka ścigającego mit – kogoś, kto usiłuje dorównać wyidealizowanemu obrazowi przodka, nie dostrzegając, że od samego początku goni za własnym wyobrażeniem, a nie prawdziwą historią.
Komiksy i powieści rozwijające nowy kanon wypełniają luki między kolejnymi filmami trylogii sequeli, a „Rządami Kylo Rena” należą do najciekawszych przykładów takich tekstów. Soule pokazuje pierwsze decyzje nowego Najwyższego Przywódcy, relacje z podwładnymi oraz trudności wynikające z przejęcia kontroli nad organizacją stworzoną przez Snoke'a. Dzięki temu Kylo Ren zaczyna przypominać prawdziwego władcę, a nie jedynie impulsywnego użytkownika Mocy. Choć w jego zachowaniu wciąż można dostrzec cechy Dartha Vadera, Palpatine'a czy Snoke'a, scenarzysta umiejętnie łączy je w spójną osobowość, która nie sprawia wrażenia kalki żadnego z nich. Równie ważny okazuje się motyw dziedzictwa Vadera. Nie jest to jednak opowieść o samym Mrocznym Lordzie Sithów, lecz o tym, jak jego legenda wpływa na kolejne pokolenie. Chcąc znaleźć odpowiedzi na dręczące go pytania i odnaleźć ścieżkę do potęgi, Ben Solo dostrzega wyłącznie siłę Vadera, całkowicie ignorując jego ostateczne odkupienie. To błędne odczytanie historii dziadka staje się jednym z fundamentów całej opowieści.
Świetne wrażenie sprawia oprawa graficzna omawianego komiksu. Jest niezwykle… filmowa. Kiedy trzeba, potrafi być bardzo efektowna – zwraca uwagę dynamizm i szczegółowość scen walki, dodatkowo akcja pozostaje czytelna nawet w najbardziej intensywnych momentach. Luke Ross i Stefano Raffaele równie dobrze radzą sobie ze spokojniejszymi fragmentami, budują nastrój samą kompozycją kadrów, odpowiednio rozkładając akcenty i pozwalając wybrzmieć emocjom bohaterów. Na uwagę zasługuje też znakomite operowanie skalą. Rozległe panoramy planet, monumentalne budowle, wnętrza okrętów czy majestatyczne statki kosmiczne prezentują się naprawdę imponująco. Co istotne, doskonale wypadają zbliżenia na twarze bohaterów. Mimika jest przekonująca, emocje łatwe do odczytania, a poszczególne postacie zachowują charakterystyczne rysy, dzięki czemu bez trudu je rozpoznajemy.
Pierwsza część „Rządów Kylo Rena” to jeden z najlepszych komiksów „Star Wars”, jakie ukazały się w ostatnich latach. Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się tego po opowieści osadzonej w erze, za którą zwyczajnie nie przepadam. Tym bardziej cieszy fakt, że Charles Soule udowadnia, iż nawet najbardziej kontrowersyjny fragment filmowego kanonu można twórczo rozwinąć i nadać mu znacznie więcej głębi. To również dowód na to, że bohaterowie sequelowej trylogii mieli znacznie większy potencjał, niż udało się wykorzystać na wielkim ekranie. Na szczęście komiksy i powieści potrafią skutecznie uzupełniać te braki, a pierwsza część „Rządów Kylo Rena” jest tego jednym z najlepszych przykładów. Mam nadzieję, że kontynuacja nie zmarnuje potencjału, który Charles Soule zbudował już na samym początku tej historii.
Seria: Star Wars
Tytuł: Dziedzictwo Vadera. Rządy Kylo Rena.
Tom: 1
Scenariusz: Charles Soule
Rysunki: Luke Ross, Stefano Raffaele
Kolory: Nolan Woodard
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Tytuł oryginału: Star Wars: Legacy of Vader Volume 1: The Reign of Kylo Ren
Wydawnictwo: Egmont
Wydawca oryginału: Marvel Comics
Data wydania: 2026
Liczba stron: 148
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Papier: kredowy
Format: 165 x 255
Wydanie: I
ISBN: 978-83-281-8214-1
(Recenzja powstała dzięki współpracy z serwisem Szortal, na którym ukazała się 01. 09. 2026).











