Chyba nie uda mi się nigdy zrozumieć, co takiego jest w książkach Remigiusza Mroza, że cieszą się aż takim powodzeniem wśród czytelników.
Próbowałem. Najpierw była „Czarna Madonna”, która okazała się pozycją (bardzo) słabą. Ale powiedziałem sobie, że może Mróz po prostu nie potrafi w horror? I po sześciu latach spróbowałem ponownie. Tym razem w bardziej flagowym gatunku autora, czyli kryminał/thriller. Okazało się, że i tu nie jest najlepiej. Że dostałem literacki fast food.
Przede wszystkim książka wydaje się strasznie wydumana i pełna nieprawdopodobieństw. Zaczyna się z „wysokiego c”, ale z każdym kolejnym rozdziałem angażuje paradoksalnie coraz mniej. Prosty język, jakim została napisana, to miecz obosieczny – z jednej strony „Piekło jest puste” szybko się czyta, ale z drugiej sprawia wrażenie dzieła prostego (momentami prostackiego). Dzieje się tak również przez wulgaryzmy – zwykle nie przeszkadzają mi one jakoś szczególnie (czasem ten środek wyrazu jest bowiem bardzo potrzebny), ale tu zostały wrzucone bez większego ładu i składu.
Niespecjalnie porwali mnie bohaterowie tej powieści – rozczarowują zwłaszcza relacje między nimi, które nie są szczególnie wiarygodne. Niektóre sceny Mróz wyciąga jak króliki z kapelusza (tudzież wedle stylu tej powieści – „z dupy”) a postaci kreśli według szablonu, dorzucając kolejne „atrakcyjne” tematy, takie jak motyw seksualnego mobbingu czy przemocy domowej. Spełniają one rolę świecidełek, które nie wnoszą zbyt wiele do samej opowieści.
Pod względem fabularnym wydaje się, że jest tyle tu treści, iż całość można było zamknąć na około stu stronach mniej. Kolejna rzecz – wiem, że kryminały karmią się myleniem tropów i zaskoczeniami fabularnymi, ale w tej powieści zazębianie się różnych motywów wydaje się wykreowane bardzo na siłę, co skutkuje tym, że im bliżej finału, tym bardziej obojętni stajemy się wobec tego, jak to wszystko się zakończy.
Jeszcze jeden irytujący szczegół – to moja druga książka Mroza, ale drugi raz jeden z bohaterów jest zafiksowany na punkcie jakiegoś napoju. W „Czarnej Madonnie” był to earl grey, tutaj mamy yerba mate. I nie może się obyć bez umieszczanej na co którejś stronie informacji o tym, jak bohater ten napój pije, zaparza, delektuje się nim, zaraża swoją obsesją innych. Po jakimś czasie robi się to nie tylko zauważalne, ale bardzo, bardzo drażniące.
A zatem spróbowałem drugi raz. I okazało się, że ponownie nie jest zbyt kolorowo. Chyba jednak nie polubimy się z panem Mrozem i nie będzie już trzeciej próby. Tyle książek czeka na mojej readliście, że najprawdopodobniej szkoda mi już będzie czasu na autora, który dwukrotnie mnie rozczarował.
Autor: Remigiusz Mróz
Tytuł: Piekło jest puste
Wydawca: IV Strona
Data wydania: wrzesień 2025
Liczba stron: 543
ISBN: 978-83-68479-91-1
Tytuł: Piekło jest puste
Wydawca: IV Strona
Data wydania: wrzesień 2025
Liczba stron: 543
ISBN: 978-83-68479-91-1










