środa, 14 kwietnia 2021

Romuald Pawlak "Podarować niebo" - Recenzja

 

Spotkanie z obcą cywilizacją. Wielkie marzenie, ale i wielka obawa ludzkości. Wizji takiego wydarzenia literatura fantastyczna dostarczyła nam już wielokrotnie. Niektóre z nich były optymistyczne, zakładały, że Ziemianom i obcym uda się porozumieć, inne podkreślały możliwe trudności, takie jak wzajemne niezrozumienie czy nawet wrogość, prowadzącą w ostateczności do otwartego konfliktu. Ilu autorów, tyle spojrzeń na to zagadnienie. Kolejnym, który porwał się na zaprezentowanie własnej wizji pierwszego kontaktu, jest Romuald Pawlak, pisarz raczej niekojarzony z klasycznym science fiction. Sprawdźmy, czy za sprawą „Podarować niebo” podarował nam dobrą lekturę.

W konsekwencji zadziałania niewiadomego czynnika statek kosmiczny z Ziemi trafia na odległą planetę, gdzie napotyka rozumne życie. Część załogi chce badać obcych, a ci, których to nie interesuje, wybierają hibernację, w nadziei na doczekanie przybycia ekipy ratunkowej. Badacze dzielą się na kilkanaście rocznych wacht, a w czasie odpoczynku od pracy również korzystają z uroków hibernacji, jednak na krótszym dystansie czasowym. Między załogantami dochodzi do napięć, sprawę komplikują też relacje z autochtonami, którzy mogą wcale nie być tak nieświadomi, jak początkowo zakładali Ziemianie.

Na samym początku warto jedną rzecz wyjaśnić – „Podarować niebo” nie jest powieścią, w której akcja odgrywa istotną rolę. Jasne, posuwa się do przodu w całkiem niezłym tempie, a niektóre z zaprezentowanych wydarzeń potrafią być dramatyczne, jednak to nie dynamika fabuły stoi tu na wyeksponowanej pozycji. Romualda Pawlaka interesują inne rzeczy. Stara się kroczyć ścieżką chociażby Janusza A. Zajdla, kładąc duży nacisk na socjologiczny wymiar science fiction. Czytelnicy przyzwyczajeni do szaleńczego tempa akcji będą więc rozczarowani. Jeśli jednak nastawimy się na lekturę spokojniejszą, dającą pole do przemyśleń, wtedy „Podarować niebo” ma sporo do zaoferowania.

Nie czytałem wcześniejszych powieści Pawlaka, nie wiem więc, na ile portrety psychologiczne są stałym elementem jego twórczości, jednak muszę przyznać, że kreacja charakterologiczna stoi tu na wysokim poziomie. W przypadku głównego bohatera udało się dobrze pokazać ewolucję jego podejścia do obcej rasy i wiarygodnie zaprezentować prowadzące do zmiany stanowiska przemyślenia. Wszystko odbywa się stopniowo. David Foster początkowo wierzy w plan, jaki wybrała cała załoga statku, jego kontakty z tubylcami są nie tylko sporadyczne, ale i inscenizowane w taki sposób, by miejscowi uważali, że rozmawiają z własnymi przodkami. Dręczące astronoma wątpliwości każą mu jednak stopniowo modyfikować to podejście, a czytelnik wraz z bohaterem zaczyna się zastanawiać, jaki sposób kontaktu byłby najlepszy i czy cywilizacja Argunów ma jakikolwiek potencjał do rozwoju. Równie dobrze prezentują się też postaci drugoplanowe, obserwowanie relacji panujących między członkami załogi, odnotowywanie niuansów i napięć jest naprawdę satysfakcjonujące.

Sytuacja w jakiej znaleźli się rozbitkowie jest też doskonałym pretekstem do rozważań na temat tego, co można zrobić w takich okolicznościach. Wiele zależy, rzecz jasna, od charakteru konkretnego człowieka – niektórzy członkowie misji wybierają ukrytą interakcję i utajony wpływ na prymitywnych w ich oczach obcych, inni każą się zamrozić i oczekują na ratunek, nie chcąc angażować się w coś, co ich osobiście nie dotyczy. Każda z tych postaw jest w pewien sposób zrozumiała i każe czytelnikowi zastanowić się, jak postąpiłby on, gdyby wraz z innymi ludźmi znalazł się w niewyobrażalnie wielkiej odległości od domu, bez właściwie żadnej perspektywy powrotu. Przed takim wyborem stanęli też dowódcy wyprawy – kwestia czy powinni budzić kolonistów po tym, jak statek znalazł się w zupełnie innym miejscu niż to, do którego zmierzał, majaczy gdzieś w tle, jest jednak niezwykle interesująca i powinna zostać odrobinę bardziej rozwinięta. Cóż, może jakiś prequel, panie Romualdzie?

Nie jest jednak „Podarować niebo” książką idealną. Abstrahując od niepasującego każdemu staroświeckiego podejścia do science fiction (to jednak kwestia wybitnie indywidualna), to pewnym problemem może być samo zakończenie. Uniknę spoilerów, bez obaw. Nie wydaje mi się, żeby było ono w pełni uzasadnione przebiegiem całej opowieści. Nie widziałem nigdzie żadnej zapowiedzi takiego rozwoju spraw, jakie zaserwował nam autor. Nie znaczy to, że sam finał jest słaby. Był jednak po prostu nie do końca przekonujący.

„Podarować niebo”, science fiction z socjologicznym zacięciem, jest zaskakująco mocno angażujące, widać w nim też humanistyczne podejście autora. Na pierwszym miejscu stoi tu człowiek i jego kondycja. Takie niespieszne tempo jest czymś stosunkowo rzadkim w dobie częstych premier kolejnych tytułów nastawionych na szybką i łatwą rozrywkę, więc z dużą przyjemnością skorzystałem z  możliwości zatopienia się w lekturze, która ma zauważalnie większe ambicje.

Autor: Romuald Pawlak
Tytuł: Podarować niebo
Wydawca: Wydawnictwo IX
Data wydania: grudzień 2020
Liczba stron: 352
ISBN: 978-83-959166-3-2

Recenzja powstała dzięki współpracy z serwisem Szortal, obecnie dostępnym w sieci na profilu facebookowym. Tekst ukazał się 24. 03. 2021).

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza