środa, 28 kwietnia 2021

Jesus Hernandez "Nazistowskie bestie. Kaci z SS" - Recenzja

 
Kiedy rzuci się hasło „II wojna światowa”, zapewne wielu z reprezentantów młodszego pokolenia powie, że to już zamierzchła historia. Tymczasem wystarczy chwila refleksji, by człowiek uświadomił sobie, że ten wyniszczający cały świat konflikt miał miejsce nawet nie sto lat temu i do dziś wszyscy żyjemy w jego cieniu. Tak, to przerażające w swym ogromie odczłowieczanie Żydów, Polaków i przedstawicieli innych narodowości działo się na dobrą sprawę, zachowując też odpowiednią skalę, ledwie chwilę temu. Każda wojna przynosi dużą dawkę grozy i cierpienia ludności dotkniętych nią państw, ale ta konkretna dała zatrważające możliwości tym, dla których człowiek innej rasy i narodowości jest kimś bezwartościowym. O takich właśnie oprawcach traktuje książka „Kaci z SS. Nazistowskie bestie”.

„Nazistowskie bestie” to pozycja przeznaczona raczej dla tych czytelników, którzy nie mieli bliższej styczności z tematyką niemieckich zbrodni popełnianych podczas II wojny światowej, bądź ich wiedza jest w tej dziedzinie powierzchowna. Dlaczego? Dotyczy postaci, o których można powiedzieć, że są mocno rozpoznawalne. Powstało dotąd wiele opracowań traktujących o ich czynach, więc jeśli kogoś to ujęcie historii interesuje, zwyczajnie nie dowie się z tego woluminu zbyt wielu nowych rzeczy. Jednak dla pozostałych czytelników „Kaci z SS” powinni stanowić wciągającą lekturę, pokazującą jak mało potrzeba, żeby w wojennych warunkach stworzyć środowisko sprzyjające całkowitej degradacji człowieka.

W wielu aspektach „Kaci z SS” są bardzo interesującą pozycją. W segmencie poświęconym Josefowi Mengele autor stara się na przykład pokazać czytelnikowi, jak rozumował ten człowiek. Przekonujemy się, jak bardzo był on przesiąknięty nazistowską ideologią i w jaki sposób mogła ona wpłynąć na jego umysł i postrzeganie świata. Kiedy się z nią zetknął, był jeszcze młody, podatny na wpływy, a lata ideologicznego prania mózgu na uniwersytecie połączone z ogromną ambicją, zaowocowały kompletnym przewartościowaniem jego światopoglądu, co musiało ułatwić mu przeprowadzanie późniejszych eksperymentów na więźniach, których nie uważał wcale za ludzi. Racjonalizowanie zła w wykonaniu Mengelego przekroczyło wówczas wszelkie granice.

Jeśli chodzi o okropności, jakich dopuszczali się opisywani w „Bestiach z SS” naziści, autor książki nie zawsze potrafi je w odpowiednio szczegółowy sposób przedstawić. Na przykład przy sylwetce Ilse Koch sposobem Hernandeza jest powtarzanie informacji o rzeczach codziennego użytku wykonanych ze skór więźniów, które żona komendanta Buchenwaldu miała posiadać oraz o tym, jak wybierała więźniów do odbycia kary za rzekome przewinienia. Podane pierwszy raz informacje o działaniach „Suki z Buchenwaldu” potrafią zapewne zaszokować co wrażliwszych czytelników, ale powtórzone drugi, piąty czy dziesiąty raz tracą już pierwotną siłę rażenia. Zdecydowanie lepiej prezentuje się podrozdział dotyczący Martina Sommera, tak zwanego „Kata Buchenwaldu”. Autor dość szczegółowo opisał w nim, jak kierownik obozowego aresztu traktował więźniów i trzeba przyznać, że są to fragmenty prawdziwie mrożące krew w żyłach. Ktoś powie, że to epatowanie przemocą, ale wydaje mi się, że to właśnie takie opisy najlepiej obrazują, do czego prowadzi odhumanizowana filozofia zakładająca wyimaginowaną wyższość jednego człowieka nad drugim na podstawie jakichś cech fizycznych. To nie tanie szokowanie, ale przestroga dla wszystkich ludzi, w szczególności tych najbardziej zacietrzewionych, żeby nigdy więcej do takiej sytuacji nie doprowadzić.

Pewnym rozczarowaniem jest brak jakichkolwiek fotografii. Ta tematyka aż prosi się o ikonografię przedstawiającą wizerunki zbrodniarzy czy też miejsca, w których działali. Tymczasem na kolejnych kartach nie uświadczymy niczego takiego, a chcąc sobie pewne rzeczy zwizualizować, musimy odrywać się od lektury i posiłkować się internetem. Nie powiem, żeby była to bardzo znacząca wada, ale w kilku momentach wybijało mnie to z czytelniczego rytmu.

„Kaci z SS” sprawiają w ostatecznym rozrachunku wrażenie książki całkiem interesującej, choć trzeba pamiętać o jej specyfice. Jesus Hernandez w dość przystępny sposób opisuje na jej kartach sylwetki czworga nazistowskich zbrodniarzy, którzy zapisali się w historii tym, jak bezdusznie traktowali tych, których uważali za podludzi. Ta przystępność jest jednak zarazem także wadą, która sprawia, że zawiedzeni będą czytelnicy liczący na większą liczbę szczegółów dotyczących nieludzkich zbrodni dokonanych przez opisywanych degeneratów. Jeśli jednak ta tematyka jest dla was stosunkowo nowa, śmiało sięgajcie po „Nazistowskie bestie”. Ta dokumentacja trwającej latami bezkarności zbrodniarzy będzie wówczas zajmującą lekturą.

Autor: Jesus Hernandez
Tytuł: Kaci z SS. Nazistowskie bestie
Tytuł oryginału: Bestias nazis
Tłumaczenie: Barbara Sławomirska
Wydawca: Bellona
Data wydania: 2021
Liczba stron: 512
ISBN: 978-83-11-16109-2

Recenzja powstała dzięki współpracy z serwisem Szortal, obecnie dostępnym w sieci na profilu facebookowym. Tekst ukazał się 16. 04. 2021)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza