piątek, 22 stycznia 2021

Cyberpunk girls - Recenzja

Dzięki panującej cały czas modzie na cyberpunk fani tego nurtu science fiction dostali już w swoje ręce kilka ciekawych tytułów. Była powieść Andrzeja Ziemiańskiego o jakże znamiennym tytule „Cyberpunk. Odrodzenie”, była umiejscowiona w tej tematyce książka „Deus Ex Machina” Kornela Mikołajczyka, była też w końcu antologia, do której teksty dostarczyli czołowi polscy autorzy (między innymi Łukasz Orbitowski i Robert J. Szmidt). Nie było natomiast zbioru cyberpunkowych opowiadań pisanych przez kobiety i w znacznej mierze o kobietach traktującego. I tę lukę właśnie wypełniono. Panie i panowie, przed państwem… „Cyberpunk girls”!

Zacznę od tego, co mnie zdziwiło. Chociaż omawiana antologia zawiera siedem opowiadań, to dwukrotnie mamy do czynienia z sytuacją, kiedy jedna pisarka odpowiada za dwa teksty. Hmm, naprawdę tak mało w naszym kraju utalentowanych autorek, że nie tak obfity w końcu zbiór zawiera duble? Nie mówię tu oczywiście o jakości tych opowiadań, do tego dojdziemy później, ale czy naprawdę nie można było poszukać trochę dalej? Byłbym ciekawy, jak w konwencji cyberpunku poradziłaby sobie raczej niekojarzona z tym podgatunkiem fantastyki Agnieszka Hałas. Nie pogardziłbym też tekstem od Anny Nieznaj, której „Błąd warunkowania” zahaczał przecież o podobną tematykę. A kandydatek byłoby jeszcze więcej, dlatego takie kadrowe zamknięcie redaktorów zbioru nieco zaskakuje.

Przechodząc już do strefy czysto literackiej – tu jest naprawdę udanie. Najbardziej pozytywną rzeczą dotyczącą „Cyberpunk girls” jest to, że nie znajdziemy tu opowiadania, które znacząco odstawałoby jakościowo od reszty. Kolejne teksty nie schodzą poniżej przyzwoitego poziomu, a to cieszy, zwłaszcza zważywszy na to, że takie inicjatywy, mimo zazwyczaj bardzo ciekawych założeń, nie zawsze prezentują odpowiednią klasę. Nie wiem, jaka była forma wyboru składowych tego zbioru – czy był to konkurs, czy autorki do projektu zaproszono – jakkolwiek by ona nie wyglądała, to albo redaktorzy wykonali dobrą pracę przy selekcji, albo panie naprawdę się postarały, bo efekt końcowy jest satysfakcjonujący.

Bardzo dobrze wypada zwłaszcza „Heartbyte” Martyny Raduchowskiej. Jakkolwiek sama koncepcja opowiadania nie jest niczym nowym (kłania się tu na przykład film „Repo Men”), to wykonanie stoi na wysokim poziomie. Akcja jest niezwykle angażująca, a rosnące zniechęcenie głównej bohaterki świetnie wyczuwalne. Główny motyw tekstu – wykorzystywanie zhakowanych sztucznych organów do szantażu – jest niepokojąco realistyczny i dobrze oddaje jedno z głównych założeń cyberpunka, czyli lęk przed rosnącym negatywnym wpływem technologii na życie człowieka i niszczące, fizyczne wręcz uzależnienie od coraz to nowszych rozwiązań. Oryginalnym nie można natomiast nazwać drugiego opowiadania Raduchowskiej z tego zbioru, choć także czyta się je dobrze. „Mindblow” traktuje o wykorzystaniu nałogowych graczy przez wojsko. To właściwie rozbudowana scenka, która choć jest napisana dobrze, to właśnie przez tę skrótowość nie angażuje tak, jak powinna. Jako że nie znałem pisarstwa Raduchowskiej wcześniej, a oba teksty były jednak całkiem interesujące, to za jakiś czas z przyjemnością sięgnę po powieści autorki i sprawdzę, jak prezentuje się w dłuższej formie.

Świetnie wypada także Agata Suchocka. Jej „Nitro” to atrakcyjny, akcyjny cyberpunk, który przekonująco zahacza o tematykę poważniejszą, próbując przy okazji odpowiedzieć na pytanie, jak wiele jesteśmy w stanie zrobić i jakiemu diabłu możemy zaprzedać duszę, by osiągnąć upragnione cele. Autorka nie unika gatunkowych ozdobników typu modyfikujące ciało wszczepy czy nielegalne miejskie wyścigi, ale z cyberpunkowych rekwizytów korzysta z dużym wdziękiem, nie pozwalając, by to one stały na pierwszym planie. Najważniejsza u Suchockiej jest opowieść, a ta jest angażująca i niegłupia.

Autorka „Dziewczyny, której nie było” w dość przyjemny i raczej kameralny sposób bierze się za temat odpowiedzialności. Bohaterka wchodzi w posiadanie niebezpiecznej wiedzy i staje przed dylematem, co z nią zrobić – starać się zmienić świat czy może chronić tych, na których jej zależy? Problem w tym, że druga opcja niesie za sobą konieczność wielkich wyrzeczeń. Magdalena Kucenty wiarygodnie kreśli dylematy protagonistki, może czasami za bardzo skręcając w stronę nastoletniego love story, ostatecznie jednak wychodzi ze starcia z tym zdradzieckim motywem obronną ręką. Z kolei autorki „Dotknąć ciemności”, Krystyna Chodorowska i Gabriela Panika, starają się połączyć cyberpunk z science fiction o inwazji obcych. Jak wypadł ten niecodzienny mariaż? Z jednej strony nie do końca przekonująco, z drugiej ciekawie. Paradoks? Wcale nie! Sam główny wątek, traktujący o śledztwie w sprawie porwań dzieci z przedszkola jest angażujący i pasujący do tematu antologii, ale już motyw dotyczący obcych nie do końca mi tu pasuje. Nie chodzi o to, że jest zły – po prostu zasługiwał na znacznie bardziej rozbudowane rozwinięcie, a tymczasem gdy zaczyna robić się naprawdę ciekawie, opowiadanie po prostu dobiega końca. To frustrujące.

Jagna Rolska to kolejna autorka, która dostała na kartach „Cyberpunk girls” możliwość zaprezentowania dwóch opowiadań. Pierwsze z nich, „Spandau”, dobrze wpisuje się w gatunek. Choć jego wadą może być dla niektórych pewna przewidywalność, to jest to tekst ciekawy, udanie bawiący się motywem incepcjopodobnym w ujęciu bardziej gamingowym, dający też czytelnikowi okazję do refleksji na temat coraz bardziej realnych wirtualnych rozgrywek i związanych z nimi zagrożeniami. Drugie opowiadania Rolskiej, „Amber”, ma już z cyberpunkiem mało wspólnego i głównie z tego względu trzeba je uznać za niepasujące do tej antologii. To dystopijne science fiction z bardzo wyraźną nutą postapo samo w sobie jest interesujące, a pod względem technicznym sprawnie napisane, ale jego umieszczenie w tym zbiorze musi być niestety uznane za pomyłkę. Choć to tylko moje zdanie, może inni czytelnicy będą w kwestii spójności tematycznego zbioru opowiadań mniejszymi purystami...

Patrząc na „Cyberpunk girls” całościowo, trzeba przyznać, że mimo pewnych dziwnych decyzji wydawców jest to zbiór naprawdę udany, stanowiący przy okazji godną konkurencję dla innej, wydanej niedawno antologii tyczącej cyberpunka, ale pisanej przez mężczyzn. Literacka wojna płci? Nie, tak daleko idących wniosków bym nie wyciągał, ale tak czy siak jest to książka, która pokazuje, że kobiety bardzo dobrze sobie radzą w tym na pozór męskim gatunku. W sumie miło by było, gdyby nie okazało się, że to jednorazowa inicjatywa wydawnictwa Uroboros. Myślę, że nie tylko ja, ale i inni fani fantastyki chętnie przeczytaliby „Cyberpunk girls 2”.

Autorzy: Martyna Raduchowska, Magdalena Kucenty, Jagna Rolska, Krystyna Chodorowska, Gabriela Panika, Agata Suchocka
Tytuł: Cyberpunk girls
Wydawca: Uroboros
Data wydania: listopad 2020
Liczba stron: 384
ISBN: 978-83-280-8355-6

(Recenzja powstała dzięki współpracy z serwisem Szortal, obecnie dostępnym w sieci na profilu facebookowym. Tekst ukazał się 15. 01. 2021).

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza