Inkwizytorzy. Psy gończe Dartha Vadera. Bohaterowie z jednej strony niezwykle charyzmatyczni, z drugiej bardzo enigmatyczni. Polujący na Jedi łowcy pobudzają wyobraźnię fanów, a opowieści, w których występują, stanowią pole do popisu dla autorów mających okazję powiedzieć coś ciekawego o postaciach ukrytych w cieniu i zapisać nowe karty w historii uniwersum Star Wars. Rodney Barnes, znany fanom m.in. za sprawą komiksu „Lando. Wszystko albo nic”, prezentuje opowieść, w której Inkwizytorzy mają być nie tylko tajemniczym dodatkiem.
Grupa imperialnych Inkwizytorów zostaje wysłana na misję schwytania ocalałego z Rozkazu 66 Jedi, Tensu Runa, który ukrywa się na odległej planecie, próbując odnaleźć swoje miejsce w świecie po upadku Zakonu. Polowanie szybko przeradza się w brutalną rozgrywkę nie tylko między łowcami a ofiarą, ale także wewnątrz samej grupy pościgowej, której członkowie rywalizują o uznanie Dartha Vadera i uniknięcie jego gniewu. W miarę rozwoju wydarzeń napięcie rośnie, a kolejne starcia obnażają zarówno determinację Jedi, jak i bezwzględność Imperium.
Ulokowanie opowieści w okresie obowiązywania (nie)sławnego „rozkazu 66” dawało spore możliwości. I w niektórych aspektach Barnes dobrze je wykorzystał. Udało mu się ukazanie opresyjności Imperium. W jego interpretacji to instytucja, która chce mieć całkowitą kontrolę nad życiem obywateli i rządzi prawdziwie żelazną ręką. Atmosfera ciągłego zagrożenia jest doskonale wyczuwalna, nawet w scenach z pozoru spokojnych, pokazujących życie na różnych planetach. Gdzieś w tle zawsze majaczy Imperium, które wszystko widzi, wszystko kontroluje. Taka narracja prowadzi świat przedstawiony w stronę mroku i desperacji i jest to dość przytłaczający obraz.
Potencjał Inkwizytorów nie został niestety w pełni wykorzystany. Autor stara się pokazać ich ludzką stronę i zaprezentować jako bohaterów z własnymi lękami, ambicjami i wewnętrznymi konfliktami, niestety szybko okazuje się, że rys psychologiczny jest jedynie lekko zarysowany i w żadnym momencie nie zostaje odpowiednio pogłębiony. Nie na tyle, by dobrze zrozumieć, czym kierują się kolejni członkowie tej brutalnej formacji. To tutaj Barnes miał największe możliwości, ale nie podołał zadaniu, także dlatego, że zbyt wiele uwagi poświęcił Vaderowi, który został wykorzystany jako postać ostatecznie rozwiązująca pojawiające się problemy i działająca na zasadzie „diabła z pudełka”.
Cztery zeszyty to chyba trochę za mało na historię, jaką chce opowiedzieć Barnes. Wiele wątków jedynie zarysowano, ale nie rozwinięto, a tempo narracji bywa zbyt szybkie. Efektem jest to, że nie udaje się nadać wydarzeniom odpowiedniego ciężaru. Można odnieść wrażenie, że autor przeskakuje między kluczowymi momentami bez budowania napięcia. Ten zarzut łączy się zresztą bezpośrednio z innymi problemami, zwłaszcza dotyczącymi postaci. W komiksie brakuje scen pogłębiających ich motywacje i relacje, przez co dramatyczne wydarzenia nie wybrzmiewają z realną siłą.
Rysunki generalnie pozostają całkiem czytelne, ale na znacznej przestrzeni albumu są także nieco zbyt zachowawcze i mało charakterystyczne. Mogłyby znaleźć się w każdym albumie z Odległej Galaktyki i do każdego, przez swoją generyczność, pasowałyby tak samo. Styl Ramona Rosanasa po prostu dobrze spełnia funkcję użytkową, ale nie zapada szczególnie w pamięć, nie wnosi też żadnej artystycznej świeżości. To bezpieczny standard Marvela.
Patrząc na „Inkwizytorów” całościowo, nie sposób nie ulec wrażeniu, że jest to komiks z dużym potencjałem, który nie został niestety odpowiednio wykorzystany. Dzieje się tak głównie przez ograniczoną objętość i brak pełnego rozwinięcia pomysłów, a większość problemów (z płaskimi postaciami na czele) sprowadza się właśnie do tego, że historia nie dostała wystarczająco dużo miejsca, by wybrzmieć w pełni. To lektura typu „na raz i do zapomnienia”.
Seria: Star Wars
Tytuł: Inkwizytorzy
Scenariusz: Rodney Barnes
Rysunki: Ramon Rosanas
Kolory: GURU-eFX
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Tytuł oryginału: Star Wars: Inquisitors
Wydawnictwo: Egmont
Wydawca oryginału: Marvel Comics
Data wydania: marzec 2026
Liczba stron: 108
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Papier: kredowy
Format: 165 x 255
Wydanie: I
ISBN: 978-83-281-6323-2
(Recenzja powstała dzięki współpracy z serwisem Szortal, na którym ukazała się 05. 05. 2026).




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz