piątek, 7 sierpnia 2020

Franca Giansoldati "Demon w Watykanie. Legioniści Chrystusa i sprawa Maciela" - Recenzja

Zorganizowane struktury religijne często nie mają wiele wspólnego z prawdziwą wiarą. Owszem, może ona być cechą poszczególnych duszpasterzy, ale przy większej skali duchowość nierzadko ustępuje miejsca innym, bardziej przyziemnym cechom. Nie ma w tym niczego zaskakującego – gdy zaczyna się robienie pieniędzy, a na horyzoncie pojawia się prawdziwa władza, kończy się misyjność i pojawia się pole do nadużyć. Kościół Katolicki nie jest w tej materii wyjątkiem. Przez wieleset lat chował pod swoimi skrzydłami rzesze prawdziwych szumowin, co więcej, bronił ludziom z zewnątrz dostępu do informacji o swoich czarnych kartach. Jedną z postaci, które chluby „świętemu” kościołowi nie przynoszą, był meksykański duchowny, Marcial Maciel Degollado. 

„Demon w Watykanie” nie jest książką łatwą do oceny. Na pewno w wielu momentach jest ona szalenie interesująca – pokazuje mechanizmy zaniechania, jakie niestety nader często stosowane były (możliwe, że nadal są) przez Kościół Katolicki w sprawach dla tej instytucji niewygodnych. W tej materii jest naprawdę dobrze, zwłaszcza, gdy Giansoldati skupia się na instytucji Legionu Chrystusa – można wtedy łatwiej wyobrazić sobie skalę pozwalających chronić zbrodniarzy powiązań w Watykanie oraz ujrzeć mechanizmy dające możliwość wyciszania najobrzydliwszych skandali. Na tym polu lektura spełnia swoją dydaktyczną i informacyjną rolę. 

Nieco gorzej jest, gdy Giansoldati przechodzi do samej postaci „ojca” Maciela. Jakkolwiek nie byłem wcześniej bliżej zaznajomiony z jego sprawą (miałem raczej dość mgliste pojęcie o tym dewiancie), to w trakcie lektury otrzymałem o nim samym zaskakująco mało informacji. Być może stało się tak dlatego, że jest to postać, która przed śmiercią bardzo chroniła swoją prywatność, a kłamstwa, w których żyła, nadal nie pozwalają wszystkiego dobrze zweryfikować, mimo tego jednak, liczyłem na więcej informacji w kwestiach podwójnego (a w zasadzie potrójnego) życia tego kapłana i przede wszystkim większego skupienia się na pedofilskich wątkach jego biografii. 

Kwestią sporną pozostaje to, w jakim stopniu Jan Paweł II mógł uczestniczyć w tuszowaniu pogłosek na temat księdza Degollado. Autorka sugeruje, że papieża otaczał mur milczenia, że jego bliscy współpracownicy chronili go przed pewnymi informacjami i starali się, żeby za dużo nie usłyszał. Osobiście nie chce mi się w to do końca wierzyć, zwłaszcza, że będąc głową państwa, powinno się mieć znaczący dostęp do informacji oraz o tym, co robią państwowi oficjele. Pewnie nigdy już nie dowiemy się jak było w rzeczywistości, ale jeśli papież miał większą wiedzę niż się to sugeruje, to „santo” nastąpiło zbyt „subito”. 

„Demon w Watykanie” jest reportażem solidnym, w którym widać pracę, jaką Franca Giansoldati włożyła w jego napisanie. Mimo pewnych widocznych mankamentów (jak brak dogłębnego opisania zbrodni Maciela Deggollado), jest obrazem przerażającym, pokazującym skalę zepsucia niektórych elementów instytucji, która mieni się strażnikiem moralności współczesnego świata. Pozostaje mieć nadzieję, że podobnych czarnych owiec będzie w Kościele Katolickim jak najmniej, wciąż bowiem wiele osób na całym świecie kieruje się w życiu jego naukami. Oby już nigdy nie byli wiedzeni ku przepaści. 

Autor: Franca Giansoldti
Tytuł: Demon w Watykanie. Legioniści Chrystusa i sprawa Maciela
Tytuł oryginału: Il demonio in Vaticano: I Legionari di Cristo e il caso Maciel
Tłumaczenie: Anna Osmólska-Mędrak
Wydawca: W.A.B.
Liczba stron: ok. 200 (ebook)
ISBN: 978-83-280-5430-1

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza