środa, 29 lipca 2020

Odrodzenie. Tom 8: Zostań jeszcze przez chwilę - Recenzja

„Odrodzenie” to seria, która w siedmiu tomach zbiorczych nie złapała właściwie żadnej większej zadyszki. Lekkie spadki formy, owszem, zaliczała, ale na przestrzeni kilkudziesięciu zeszytów to nic dziwnego. Timowi Seeleyowi udało się utrzymać równy, wysoki poziom od początku do prawie samego końca cyklu. Dlaczego „prawie”? Cóż, próbuję po prostu zbudować napięcie przed właściwą częścią tej recenzji. Tak naprawdę nie macie się czego obawiać – także zakończenie tej opowieści jest ze wszech miar godne uwagi i udanie zamyka historię przywróconych do życia zmarłych z małego Wausau.

Dana Cypress jest coraz bliżej odkrycia tego, kto zamordował jej siostrę, Marthę. Tymczasem sama Em, będąca jedną z powróconych do życia umarłych, szykuje się do porodu. Dziecko może być pomostem między światem żywych i martwych oraz sprawić, że kłopotliwy fenomen miasteczka Wausau w końcu ulegnie wygaszeniu. Nie wszyscy chcą jednak, żeby tak się stało. Nieśmiertelność jest bowiem bardzo kusząca.

Scenarzysta we wcześniejszych tomach „Odrodzenia” dosyć często eksponował wątki bardziej akcyjne. Nie zapomina o tym elemencie także w zakończeniu, ale jest ono przy tym zaskakująco sentymentalne. Objawia się to przede wszystkim w bardzo dobrze napisanych w dialogach. W kolejnych scenach mamy okazję wejrzeć w głąb relacji między głównymi bohaterami, konkretnie chodzi mi tu o rodzinę Cypressów. Seeley mówi o rodzinnych więzach, odpowiedzialności starszej siostry względem młodszej oraz o uczuciach niszczonych powoli przez rutynę codzienności. Przypomina, że warto doceniać to, co mamy, bo gdy nagle tego zabraknie, może być już za późno na zmianę.

Większego sensu nabiera w „Zostań jeszcze przez chwilę” nawet wątek ninja-Amiszów, który jeszcze w poprzednim tomie wydawał się być czymś wprowadzonym kompletnie „od czapy”, tymczasem dobrze wpasowuje się on w całościowy, refleksyjny wydźwięk tego albumu. Autorowi udało się płynnie połączyć te obyczajowe motywy ze scenami sensacyjnymi. Te drugie, jakkolwiek momentami intensywne, nie wychodzą na pierwszy plan, co sprawia, że spełniają swoją rolę jako uatrakcyjnienie fabuły, ale nie przysłaniają najważniejszego – wspomnianego w poprzednim akapicie przesłania.

W ostatnim tomie „Odrodzenia” poznajemy odpowiedzi na kilka pytań, które nurtowały nas od dłuższego czasu. Te najważniejsze to: „Kto zabił Marthę Cypress?” oraz „Dlaczego umarli zaczęli w ogóle wracać do życia?”. Trzeba przyznać, że obie te kwestie Seeley rozwiązał w sposób satysfakcjonujący. Są one zresztą ze sobą połączone, co okazuje się naprawdę ciekawym wyborem. Z kolei co do pytania o tożsamość mordercy, to jak to zwykle w takich momentach bywa, kiedy już poznajemy w końcu wszystkie tajemnice, zaskakujące jest, że właściwie cały czas mieliśmy wszystko przed oczami, a i tak rozwiązanie okazuje się w znacznej mierze zaskakujące. To świadczy o dobrej konstrukcji całej tej historii.

Mike Norton zaprezentował w tym tomie ilustracje na dotychczasowym poziomie. Jakość jego prac jest niezmiennie wysoka – ilustracje są dopracowane i estetyczne, a przy tym także dość konwencjonalnie skadrowane. Ogląda się je z dużą przyjemnością, bo Norton wie, kiedy nadać im nieco bardziej efektownego sznytu. Ma w tej materii spore wyczucie. Warto też wspomnieć, że na zakończenie całej serii dostajemy jeszcze krótkie posłowie Seeleya, traktujące pokrótce o tym, jak ta seria powstawała i za co jest komu wdzięczny. Całkiem miły standardzik.

Ostatni tom „Odrodzenia” okazał się godnym zwieńczeniem całego cyklu – ostatecznie tytuł jawi się jako intrygujący mix znanych motywów, podanych w całkiem oryginalny sposób. Tim Seeley w sensacyjnej otoczce dał nam fabułę traktującą o uniwersalnych wartościach, kładącą duży nacisk na przypomnienie czytelnikowi, że warto dbać o swoich bliskich jeszcze za ich życia. Bo bohaterowie komiksu jeszcze mieli okazję, by niektóre ze swoich błędów dostrzec i spróbować je naprawić, ale my możemy tej szansy nie otrzymać. Po tym można poznać udany, wartościowy tytuł (nieważne czy jest to książka, komiks, czy film) – potrafi on skłonić do refleksji. „Odrodzeniu” się to udało.

Tytuł: Zostań jeszcze przez chwilę
Seria: Odrodzenie
Tom: 8
Scenariusz: Tim Seeley
Rysunki: Mike Norton
Kolory: Mark Englert
Tłumaczenie: Bartosz Musiał
Tytuł oryginału: Revival Volume 8 – Stay Just A Little Bit Longer
Wydawnictwo: Non Stop Comics
Wydawca oryginału: Image Comics
Data wydania: kwiecień 2020
Liczba stron: 144
Oprawa: miękka
Format: 170 x 260
Wydanie: I
ISBN: 978-83-66460-50-8

(Recenzja powstała dzięki współpracy z serwisem Szortal, obecnie dostępnym w sieci na profilu facebookowym. Tekst ukazał się 06. 07. 2020).

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza