środa, 14 sierpnia 2013

Czas Zemsty (reż. Niels Arden Oplev) - Recenzja



Kto zabłyśnie w Europie, prędzej czy później trafi do Hollywood. Mechanizm stary i znany jak świat. Ładnych parę takich przypadków znamy. Wolfgang Petersen, Roland Emmerich czy w końcu Duncan Jones, to niektórzy z twórców, którzy poszli tą drogą. Obecnie dołącza do nich Niels Arden Oplev. Twórca „Millenium: Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” jest jednak trochę nietypowym przedstawicielem tej zasady. Jego najnowszy film nie idzie bowiem w stronę typowego efekciarstwa, jak amerykańskie produkcje wyżej wymienionych panów, ale w dosyć kameralny sposób podchodzi do zagadnienia zemsty.

Głównym bohaterem „Czasu Zemsty” jest Victor, jeden z bardziej zaufanych ludzi pewnego nowojorskiego przestępczego bossa. Mężczyzna nawiązuje nić porozumienia z mieszkającą naprzeciwko, oszpeconą w wyniku wypadku samochodowego, Beatrice. Kobieta ma w stosunku do niego swoje plany, jednak intencje Victora również nie są specjalnie przejrzyste. Mężczyzna skrywa tajemnicę, która może położyć się cieniem na kiełkującym między tą dwójką uczuciu.

Nie ma co ukrywać, że solą filmu są aktorskie kreacje. Ten fakt bardzo cieszy, pokazuje bowiem, że w dobie popisów na tle blueboxów, prawdziwe piękno i sedno tego zawodu jest wciąż żywe. Świetne wrażenie sprawia zwłaszcza Noomi Rapace. Aktorka, którą mieliśmy okazję oglądać niedawno w „Prometeuszu”, wyśmienicie odgrywa rolę kobiety okaleczonej i nieufnej, którą targają potężne, lecz tłumione emocje. To właśnie one decydują o sile tej postaci. Pokazanie tego wszystkiego, nie uciekając się do nadmiernej ekspresji, jest godne podziwu.


Jeszcze bardziej minimalistyczna jest rola Colina Farrella. Duża oszczędność aktorska może być mieczem obosiecznym, lecz tym razem przyniosła bardzo dobre rezultaty. Victor w interpretacji Farrella, to postać dziwnie hipnotyzującą. Aktor pokazał swojego bohatera jako człowieka prawie wypalonego, który jednak wciąż ma szansę, by odnaleźć wewnętrzny spokój. Mimo że moralnie dwuznaczny, nie odrzuca. Nawet przy braku akceptacji dla jego metod, potrafimy zrozumieć kierujące nim motywy.

Najlepiej jednak twórcom wyszło pokazanie wzajemnych relacji, panujących między tą dwójką. Momenty rodzącego się między bohaterami uczucia zostały zaprezentowane ze sporym wyczuciem.  Łatwo tu było przeszarżować i zbytnio przysłodzić, lub pójść w mówiący o miłości wbrew okolicznościom banał. Szczęśliwie, te potencjalne mielizny zostały zgrabnie ominięte i śmiało można powiedzieć, że efekt jest mocno satysfakcjonujący.


Gdyby scenariusz był zły, samo aktorstwo nie wystarczyłoby, by dźwignąć film wyżej przeciętności. J. H. Wyman wyciągnął jednak ze znanych schematów sporo dobrego. I to nawet mimo tego, że motyw zemsty był już w kinie odmieniany przez wszystkie możliwe przypadki. Złotym środkiem okazało się połączenie go ze specyficzną historią obyczajową. Tutaj z kolei łatwo było popaść w kolejne skrajności. Pokusa, by efektownie pokazać mszczącego się bohatera, wybijającego setki przeciwników w drodze do celu, była na pewno duża, lecz szczęśliwie nie zdominowała całości. Ta pułapka złapała twórców ledwie w paru scenach, w tym niestety, w mocno przesadzonym zakończeniu, bardziej przypominającym filmy z Seagalem niż aspirująca do miana poważnej fabułę, co może nieco psuć bardzo dobry efekt przemyślanie prowadzonych poprzednich scen.

„Czas Zemsty” to bardzo pozytywne zaskoczenie. Nie ukrywam, że nie spodziewałem się po nim zbyt wiele i właśnie tym milej jest się pomylić. Mimo że nie jest to żadne wiekopomne dzieło, to na tle innych dzisiejszych produkcji z szeroko pojętego nurtu sensacji, jawi się jako chwila wytchnienia, której największą siłą jest gra aktorska.

7/10

Tytuł oryginalny: Dead man Down
Reżyseria: Niels Arden Oplev
Scenariusz: J. H. Wyman
Zdjęcia: Paul Cameron
Czas trwania: 1 godz. 58 min.
Data premiery: 8 marca 2013

(Recenzja powstała dzięki współpracy z serwisem Klub Miłośników Filmu i  na nim była pierwotnie publikowana - KLIK )

2 komentarze:

  1. Przeczytałem, zaciekawiło mnie - obejrzę.
    rysiekzklanu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rysiek, jak obejrzysz, podziel się wrażeniami. Tu lub gdzie indziej, gdzie wygodniej. ;)

      Usuń