Od samego początku „Łowcy nagród” należą do komiksów stricte rozrywkowych, w których nie chodzi o wiele więcej niż o rozwałkę. Ktoś złośliwy powiedziałby, że tak wyglądają przecież wszystkie komiksy ze świata „Star Wars”, ba – wygląda tak cała franczyza. Ale czy ja jestem złośliwy? Cóż. Jakkolwiek by nie było, trzecia odsłona cyklu nie tylko kontynuuje wątki zapoczątkowane wcześniej, ale wpasowuje się w większy event. Sprawdźmy, czy charakter tytułu pozostał taki sam jak wcześniej.
Valance i Dengar ścigają Bobę Fetta, transportującego zamrożonego w karbonicie Hana Solo. W przestępczym półświatku dzieje się jednak dużo więcej. Na arenę wydarzeń powraca dawno niewidziany syndykat, a inni łowcy nagród realizują swoje własne cele, które mogą okazać się brzemienne w skutkach. Nikt nie jest bezpieczny, kiedy galaktyką wstrząsa „Wojna łowców nagród”.
Co rzuca się w oczy jako pierwsze, gdy bierzemy komiks do ręki? No pewnie, że okładka. Ta jest tym razem wyjątkowo szkaradna. Widzimy walczących Chewbaccę i Valance’a, a w tle przewija się zaaferowany C-3PO. Wszystko rysowane grubą kreską, wykonane w bardzo topornym stylu, na jednolitym, żółtym tle. Chyba nie można było zaprezentować tej sceny w brzydszy sposób. W dobie, kiedy każdy zeszyt ma kilka okładek alternatywnych, wybranie takiego okropieństwa na front też jest w sumie jakimś wyczynem.
Na szczęście w środku komiks wypada lepiej. Należy przy tym, rzecz jasna, pamiętać, z jakim tytułem mamy do czynienia. Bo jego charakter nie zmienia się tu ani o jotę. Na pierwszym planie nadal stoi akcja i to o nią przede wszystkim chodzi. Wszystko podkręca dodatkowo fakt, że nad galaktykę nadciągnęła tytułowa „Wojna” (choć osobiście za celniejszy uważałbym tytuł „Wyścig łowców nagród”). Jakkolwiek by jednak nie patrzeć – akcji jest tu masa, wiązki laserowe przenikają co drugą stronę, a nad bohaterami nieustannie wisi niebezpieczeństwo. Jeśli szukacie tego typu fabuły, nie powinniście być zawiedzeni.
Momentami wydaje się jednak, że tej rozwałki jest tu po prostu nieco za dużo. Scenarzysta praktycznie w ogóle się nie zatrzymuje – chwil na refleksję nie ma na kartach tego albumu prawie w ogóle. Nie żebyśmy ich wybitnie potrzebowali, ale odrobinę lepsze podbudowanie emocjonalnego tła zawsze jest mile widziane. Jedyne momenty, które mogłyby temu służyć, to relacja na linii Valance-Dengar. Dwóch współpracujących łowców nagród niespecjalnie za sobą przepada, ale nie mają innego wyjścia, jak wspólnie dążyć do celu. Relacja tego typu potrafi wygenerować emocje i podobnie jest tym razem. Tarcia charakterologiczne dobrze się obserwuje, a obie postacie prezentują się w tych scenach wiarygodnie.
Ilustracje wypadają nieźle przede wszystkim w bardziej statycznych momentach. Tych nie ma tu jednak za wiele. W dominujących w komiksie scenach akcji grafiki potrafią być nieczytelne, zlewając się w jeden wielki ciąg strzelanin, wybuchów i mordobicia. Łatwo wtedy zgubić szczegóły, a konieczne staje się mocniejsze wytężanie oczu, żeby dobrze zobaczyć, co się właściwie dzieje w tym całym natłoku wrażeń.
Trzecia odsłona „Łowców nagród” całkiem dobrze wpisuje się w pierwszy wielki event tej inkarnacji „Star Wars”, jest też niezłą kontynuacją dwóch poprzednich tomów serii. To komiks „zadaniowy”. Ma dostarczyć czytelnikowi bezrefleksyjnej rozrywki i na tym polu, trzeba to przyznać, sprawdza się przyzwoicie. Lektura jest szybka, bezbolesna i w miarę angażująca. Od serii tego typu nikt chyba nie oczekuje wiele więcej.
Seria: Star Wars. Łowcy nagród
Tom: 3
Tytuł: Wojna łowców nagród
Scenariusz: Ethan Sacks
Rysunki: Paolo Villanelli
Kolory: Arif Pianto i inni
Tłumaczenie: Katarzyna Nowakowska
Tytuł oryginału: Star Wars: Bounty Hunters Vol. 3 - War of the Bounty Hunters
Wydawnictwo: Egmont
Wydawca oryginału: Marvel Comics
Data wydania: wrzesień 2022
Liczba stron: 140
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Papier: kredowy
Format: 165 x 255
Wydanie: I
ISBN: 978-83-281-5546-6




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz