Inicjatywa „Absolute” to uruchomiona przez DC Comics w 2024 roku nowa linia komiksów tworząca alternatywne Uniwersum DC. Jej główne założenia są proste i odpowiadają na pytanie: „Co by było, gdyby zabrać bohaterom ich największe atuty i zobaczyć, czy to nadal byłyby te same postaci?”. Nie jest to klasyczny reboot, bo główne Uniwersum DC nadal istnieje – „Absolute” to odrębna rzeczywistość, umiejscowiona gdzieś obok. Na dobrą sprawę nihil novi, prawda? Wszak elseworldów i alternatywnych wersji w DC Comics masa. Ale diabeł tkwi w szczegółach, a te sugerują, że tym razem możemy dostać coś ciekawego.
Uniwersum Absolute to nowe spojrzenie na superbohaterów. W tym świecie są pozbawieni potężnego finansowego wsparcia i muszą walczyć o przetrwanie w znacznie bardziej niebezpiecznych okolicznościach. Tutaj Bruce Wayne nie jest miliarderem, Diana wychowywała się w Piekle, a Kal-El to wyrzutek walczący z klasowymi nierównościami oraz korporacyjnym wyzyskiem.
Mam spore wątpliwości co do tego, czy „DC Absolute Noir” dobrze sprawdza się jako osobny, pełnowartościowy komiks, bo właśnie jako taki jest sprzedawany. Jego zawartość to wszak pierwsze zeszyty trzech różnych serii, a żaden z tych otwieraczy nie jest one-shotem. Śmiało można zatem powiedzieć, że mamy do czynienia z albumem pełniącym rolę swego rodzaju trailera do uniwersum „Absolute”. Tylko czy to zagrało? Celem było danie czytelnikom przedsmaku nowej linii wydawniczej, ale polscy fani superhero raczej nie potrzebowali takiej zachęty – „Absolute” już od jakiegoś czasu zbiera za granicą naprawdę dobre recenzje i wielu czytelników i tak czeka na polski przekład.
Abstrahując od zasadności wydania albumu w takiej formie, same założenia „Absolute” wydają się naprawdę interesujące. To uniwersum ma nie tyle odświeżyć wizerunki znanych bohaterów (zarówno herosów, jak i złoczyńców), ile kompletnie ich przemodelować. Twórcy z pełną świadomością zmieniają fundamenty fabularne, modyfikują świat przedstawiony oraz same postaci, by zbudować wszystko od nowa. I tak na przykład Batman nie jest dziedzicem fortuny, ale kimś, kto walczy z systemem i przestępczością „od dołu”. Jest bardziej agresywny i brutalny niż kanoniczna wersja. Pierwszy zeszyt sugeruje ponadto, że w cyklu poświęconym Nietoperzowi większą rolę odegra społeczny kontekst Gotham. Kierunek wydaje się ciekawy, ale czy Snyder dowiezie? W przeszłości pokazywał, że potrafi świetnie zacząć, by później rozmyć nawet najbardziej fascynujące założenia. Innymi słowy – zobaczymy, gdy ukażą się pierwsze albumy zbiorcze.
A pozostałe dwie serie? Też zaczynają się ciekawie. „Wonder Woman” zmienia pochodzenie Diany. W tej wersji księżniczka Amazonek wychowuje się w piekle, a my będziemy mieli okazję przekonać się, czy dorastając w takich okolicznościach, można stać się wielką bohaterką. Z kolei nowa wersja „Supermana” skupia się bardziej na temacie wykluczenia społecznego, nierówności i walki bohatera o zwykłych ludzi, dla których nie jest symbolem nadziei, ale towarzyszem. Nie oglądamy tu prawie wszechmocnego boga. Twórcy skupiają się raczej na zbudowaniu więzi Kal-Ela z wyzyskiwanymi robotnikami i nakreśleniu mocnego tła społecznego. Cierpi na tym akcja, bo z trzech zaprezentowanych tu zeszytów, „Superman” rozwija się najwolniej. Ale nadal ma sporą siłę rażenia.
Jakkolwiek warto czekać na pełne tomy trzech zapowiedzianych tu serii, to główna różnica jest oczywiście taka, że omawiany album ma czarno-białe ilustracje. Czy taki manewr miał sens? W wielu miejscach taka konwencja nadaje tym historiom klimatu, jednak patrząc na komiks całościowo, wydaje się, że te prace lepiej prezentowałyby się w kolorze, bo w takiej formie, w jakiej je dostaliśmy, potrafią zbyt mocno się zlewać. W kilku miejscach miałem problemy z dostrzeżeniem szczegółów. A tych bywa tu naprawdę sporo. Ich mnogość może jednak być zaletą – w dobie częstego współcześnie cyfrowego kolorowania plansz wersja noir pozwala zobaczyć, ile roboty wykonuje sam rysownik.
O tym, czy pozostałe rozdziały wszystkich trzech zaprezentowanych w albumie serii będą prezentowały się okazale, dowiemy się już latem, kiedy ukażą się pełne tomy tych wersji „Batmana”, „Wonder Woman” i „Supermana”. Na tę chwilę wydaje się, że każda z nich ma potencjał na to, by zaoferować czytelnikowi coś świeżego i nieszablonowego. Mam nadzieję, że tak się właśnie stanie i że Uniwersum Absolute nie ugrzęźnie gdzieś na trykociarskich mieliznach. Bądźmy dobrej myśli.
Tytuł: DC Absolute Noir
Scenariusz: Scott Snyder, Kelly Thompson, Jason Aaron
Rysunki: Nick Dragotta, Hayden Sherman, Rafa Sandoval
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz, Paulina Walenia, Marek Starosta
Tytuł oryginału: DC Absolute
Wydawnictwo: Egmont
Wydawca oryginału: DC Comics
Data wydania: maj 2026
Liczba stron: 128
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Format: 180 x 275 mm
Wydanie: I
ISBN: 978-83-281-7348-4
(Recenzja powstała dzięki współpracy z serwisem Szortal, na którym ukazała się 24. 06. 2026).




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz