Superman jaki jest, każdy widzi. To ktoś na wskroś altruistyczny, bez reszty oddany mieszkańcom Ziemi – swojej przybranej ojczyzny. Takiego znają go miliony fanów komiksu na całym świecie i właśnie ten wizerunek stał się ikoniczny. „Supergwiazdy” to projekt, w którym twórcy składają hołd klasycznemu spojrzeniu na Człowieka ze Stali. W skład albumu wchodzi pięć opowieści, które oryginalnie ukazywały się na łamach najstarszego periodyku o przygodach Ostatniego Syna Kryptona, czyli „Action Comics”. Ich twórcy chcieli pokazać największego amerykańskiego bohatera przede wszystkim jako symbol nadziei.
Kolejna odsłona przygód Człowieka ze Stali zbiera w całość kilka osobnych, krótkich opowieści. Na ich kartach zobaczymy kolejne starcie Supermana z Bizarro, będziemy świadkami walki bohatera z kosmicznymi czempionami w obronie Ziemian, a także dowiemy się, jak awans na redaktorkę naczelną „Daily Planet” wpłynie na relację Lois z Clarkiem. A to jeszcze nie wszystkie fabularne atrakcje „Supergwiazd”.
Jedno należy sobie powiedzieć od razu – ten komiks nie jest czymś, co będziemy wspominać latami. Zamieszczone w nim opowieści w znacznej mierze są po prostu przyzwoite i nie mają ambicji wywrócenia do góry nogami czy to mitologii, czy wizerunku Supermana. Czasami scenarzyści próbują powiedzieć coś nowego, ale robią to bez rewolucyjnego zacięcia. Tak dzieje się na przykład w otwierającym całość segmencie. „Ja, Bizarro” stara się odejść od komediowego ujęcia tytułowej postaci i uderza w nieco bardziej dramatyczne tony. Jest tu nawet miejsce dla szczypty refleksji i tragizmu, choć otoczono ją sporą dawką trykociarskiego patetyzmu. Historia potrafi zainteresować, głównie za sprawą interesujących rozterek Bizarro, który staje się tu kimś na kształt wykrzywionego odbicia Supermana.
Segment autorstwa Gail Simone jest z kolei zauważalnie bardziej rozrywkowy. Kosmiczny turniej, podczas którego Superman przechodzi kolejne próby, a stawką całego wydarzenia jest życie mieszkańców kilku miast, to klasyczny komiksowy pretekst do akcji i rozwałki. To bardzo przystępna opowiastka, której główną zaletą jest niski próg wejścia i nieustanna akcja. Superman został w niej pokazany jako ktoś, kto bez cienia wątpliwości zdecyduje się na udział w ustawionych zawodach, byle tylko ochronić niewinnych przed zagrożeniem. To klasyczne spojrzenie, trudno jednak pozbyć się wrażenia, że jest to historia zbyt zachowawcza i przewidywalna – nikt, kto choć trochę zna komiksy z Człowiekiem ze Stali, nie będzie miał najmniejszego problemu z odgadnięciem jej przebiegu.
Pozostałe segmenty nie wychylają się raczej z okopów trykociarskiej zachowawczości, choć czasami mają ambicję na „coś więcej” – na plus wyróżnia się przede wszystkim „Siła wyższa”, w której w ciekawy sposób poruszono tematykę wpływu nadziei na nasze życie i konsekwencji tego, gdy zostanie nam odebrana. To najjaśniejszy moment albumu, po którym całość wraca w fabularne koleiny. Rozumiem – takie były założenia, ale trzysta stron takiego podejścia potrafi zmęczyć. Dla die-hard fanów Supka owa swojskość, owszem, może być przyjemna, bo odwołuje się do sprawdzonych schematów i tradycji, ale jednocześnie naprawdę trudno mówić w kontekście tego albumu o czymś świeżym czy zaskakującym. W rezultacie właściwie każda z zaprezentowanych tu opowieści, niezależnie od tego, przez kogo została napisana, wydaje się być przede wszystkim bezpieczna i nie oferuje wiele ponad to, co już znamy.
Na całej przestrzeni „Supergwiazd” warstwa graficzna prezentuje się naprawdę porządnie. Jeśli miałbym ją wpasowywać w ocenowe widełki, powiedziałbym, że jest dobrze, a momentami bardzo dobrze. Wiele zależy, rzecz jasna, od preferowanego przez konkretnego czytelnika stylu rysunków – mi do gustu najbardziej przypadły prace Eddy’ego Barrowsa. Są niezwykle wyraziste i dynamiczne, zwłaszcza w scenach akcji, a jako że ilustrowany przez Brazylijczyka segment zasadza się na nieustannej walce, ma on pole do pokazania pełni swoich – niemałych zresztą – umiejętności.
Lektura „Supergwiazd” potrafi być satysfakcjonująca, ale jedynie w pojedynczych momentach i konkretnych scenach – raczej nie jako całość. W tym drugim ujęciu album pozostawia po prostu poczucie niedosytu. Brakuje w nim świeżości. To wszystko już było, a zamiast reinterpretacji czy pogłębienia postaci, dostajemy raczej wariacje na znane od lat tematy. Jeśli komuś to nie przeszkadza, to lektura będzie bezbolesna, bo poza wrażeniem wtórności dostaliśmy tu historie fachowo skonstruowane, ale pozostałym komiks może zwyczajnie oferować zbyt mało.
Tytuł: Supergwiazdy
Seria: Superman. Action Comics
Scenariusz: Jason Aaron, Gail Simone i inni
Rysunki: John Timms, Eddy Barrows i inni
Kolory: Rex Lokus, Romulo Fajardo Jr. i inni
Tłumaczenie: Jakub Syty
Tytuł oryginału: Superman. Action Comics: Superstars
Wydawnictwo: Egmont
Wydawca oryginału: DC Comics
Data wydania: marzec 2026
Liczba stron: 336
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Format: 167 x 255
Wydanie: I
ISBN: 978-83-281-7337-8
(Recenzja powstała dzięki współpracy z serwisem Szortal, na którym ukazała się 04. 05. 2026).




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz