czwartek, 11 lipca 2019

Deadly Class. Tom 2: 1988. Dzieci czarnej dziury - Recenzja

Od czasu mojej recenzji pierwszego tomu „Deadly Class” okazało się, że stacja odpowiedzialna za produkcję serialu opartego na tym komiksie zdążyła go skasować. Nie najlepsza jakość? Niewystarczające wyniki oglądalności? Zapewne jedno z dwóch. Najważniejsze jednak, że nikt nie kasuje komiksowego pierwowzoru. W oryginale seria liczy już osiem tomów zbiorczych, u nas właśnie ukazuje się drugi, a najbardziej istotna informacja jest taka, że tytuł prezentuje naprawdę wysoki poziom. „Dzieci czarnej dziury” to najlepszy dowód na to, że mówię prawdę.

W poprzednim tomie byliśmy świadkami szalonego wypadu głównych bohaterów do Las Vegas. Teraz wracają do codzienności. Ta nie jest jednak ani szara, ani nijaka – niemal natychmiast na Marcusa i jego znajomych spadają poważne kłopoty. Na scenie pojawia się bowiem osoba z przeszłości chłopaka, a jako że relacje tej dwójki, delikatnie mówiąc, nigdy nie należały do najlepszych, ma to natychmiastowe przełożenie na teraźniejszość. Nieuchronna konfrontacja może być dla wszystkich doskonałą okazją do przetestowania zdolności, jakich na co dzień uczą się w szkole King’s Dominion – placówce dla zabójców.

Chociaż głównymi bohaterami „Deadly Class” są nastolatkowie, to na kartach komiksu nie uświadczymy irytującej „teen dramy”. Młodzi ludzie opisywani przez Remendera nie należą bowiem do tej części społeczeństwa, którą możemy określić mianem zwykłej. Rzecz jasna pojawiają się tu motywy młodzieńczej miłości czy też kwestia zaufania przyjacielowi, jednak nie dosyć, że są one poruszane z odpowiednim wyczuciem, to w dodatku nie stanowią głównej atrakcji „Dzieci czarnej dziury”. Przykryte efektowną akcją, stanowią zaledwie dodatek, nadający całości wiarygodności i budujący tło.

W drugim tomie „Deadly Class” scenarzysta wchodzi poziom wyżej jeśli idzie o dosadność i przemoc. Już we wcześniejszym był w dość bezkompromisowy, a tym razem jest jeszcze mocniej. Remender nie szczędzi nam widoku nie tylko mordobicia, ale i krwi oraz brutalnego okaleczania, tortur i śmierci. Trudno się temu jednak dziwić, zważywszy na to, że bohaterami są dzieci przestępców, szkolone do kontynuowania morderczego fachu swoich rodziców. Ta dosłowna i, przyznajmy, także niezwykle efektownie przedstawiona przemoc nie stanowi na szczęście celu sama w sobie. Autor umiejętnie wykorzystuje ją jako fundamentalny element całej historii, ale największy  nacisk kładzie na bohaterów.

Jeśli o nich chodzi, to bardzo dobrze prezentuje się rozwój poszczególnych postaci. Uwaga scenarzysty koncentruje się przede wszystkim na Marcusie. Na kolejnych kartach poznajemy kilka wydarzeń z jego przeszłości, które miały wpływ na to, jakim człowiekiem jest obecnie. Jego dzieciństwo obfitowało w traumatyczne przeżycia, co, jak wiadomo, nie pozostaje bez wpływu na psychikę. Autor nie zapomina też o innych postaciach. W tym tomie dowiadujemy się na przykład kilku rzeczy na temat Marii. Także jej dzieciństwo nie należało do najłatwiejszych, a wydarzenia, które były jej udziałem, ukształtowały ją na osobę pozornie silną, walczącą jednak  z potężnymi wahaniami nastrojów, nie do końca pewną własnej wartości.

Pod względem graficznym nie ma się tu do czego przyczepić. Wes Craig kontynuuje drogę, jaką obrał w „1987. Reagan Youth”. Dynamizm kolejnych kadrów robi naprawdę spore wrażenie – sceny akcji należą do wizualnych highlightów albumu i ogląda się je z ogromną przyjemnością. Podobać się może także kompozycja kadrów. Czasami jest ona bardziej konwencjonalna, zwłaszcza w spokojniejszych momentach, czasami jednak Craig szaleje – wtedy całość jeszcze bardziej ożywa, a napędzającą bohaterów adrenalinę czują także czytelnicy.

Druga odsłona „Deadly Class” potwierdza klasę serii Remendera i Craiga. Zasygnalizowane w otwieraczu wątki zostały tu w ciekawy sposób rozwinięte, ewolucji ulegli też bohaterowie, którzy przykuwają uwagę od samego początku. Ich perypetie, choć pełne przemocy i wulgarności, dostarczają czytelnikowi sporo rozrywki, sprawiając, że lektura mija nie wiadomo kiedy. Wiem, właściwie każdy stukilkudziesięciostronicowy komiks jest do przeczytania „na raz”, ale „Dzieci czarnej dziury” połyka się wyjątkowo szybko. Mam nadzieję, że ta przyswajalność pozostanie z nami jak najdłużej. Oby kolejne tomy były przynajmniej równie dobre jak ten.

Tytuł: 1988. Dzieci czarnej dziury
Seria: Deadly Class
Tom: 2
Scenariusz: Rick Remender
Rysunki: Wes Craig
Kolory: Lee Loughridge
Tłumaczenie: Marek Starosta
Tytuł oryginału: Deadly Class Vol. 2: Kids of the Black Hole
Wydawnictwo: Non Stop Comics
Wydawca oryginału: Image Comics
Data wydania: maj 2019
Liczba stron: 128
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Format: 170 x 260
ISBN: 978-83-8110-789-1

(Recenzja powstała dzięki współpracy z serwisem Szortal i na nim była pierwotnie publikowana - KLIK)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz