Już za chwilę w Polsce wystartują dwie duże inicjatywy DC Comics. Dla fanów komiksów to wydarzenie o sporej skali – DC Absolute zbiera za Oceanem znakomite recenzje i notuje świetne wyniki sprzedażowe. Dobre opinie ma także DC All In. Na szczęście nie jesteśmy już tak daleko za rynkiem amerykańskim, dlatego polskie wydanie doczekało się premiery stosunkowo szybko. Zanim jednak dostaniemy danie główne, Egmont serwuje nam przystawkę. „DC All In. Alfa i Omega” stanowi prolog zarówno do całego DC All In, jak i do narodzin mrocznego Uniwersum Absolute.
Po zwycięskiej, ale niezwykle wyczerpującej konfrontacji z Amandą Waller członkowie Ligi Sprawiedliwości dochodzą do wniosku, że dotychczasowy sposób działania ich organizacji wymaga zmian. W tym celu zapraszają do współtworzenia Ligi wszystkich chętnych bohaterów. Nowa formuła szybko przechodzi chrzest bojowy, bo na horyzoncie ponownie pojawia się Darkseid. Tym razem jego poczynania wstrząsają fundamentami świata DC i prowadzą do narodzin nowego, bardziej bezwzględnego uniwersum.
Pierwsze, co rzuca się w oczy po wzięciu „Alfy i Omegi” do ręki, to naturalnie forma wydania. I nie mówię tu o jakości, bo to akurat sprawa oczywista. Egmont lubi dopieścić wydania specjalne, więc twarda oprawa i obwoluta przy tak niewielkiej objętościowo publikacji nie mają prawa dziwić. Chodzi mi o to, że komiks składa się z dwóch równoległych opowieści, z których każda zajmuje dokładnie połowę albumu. Gdy zbliżamy się do końca pierwszej, okazuje się, że musimy… odwrócić tom do góry nogami i poznać drugą, równolegle toczącą się historię. Pomysłowe, miłe dla oka i takie jakieś… bajeranckie. W sam raz, żeby nakarmić wewnętrzne duże dziecko, które drzemie w każdym z nas – fanów trykotów.
Wydanie to jedno, a jak prezentuje się sam komiks? To przede wszystkim ciekawe wprowadzenie nie do jednej, ale do dwóch nowych inicjatyw. Ten one-shot spełnia swoją rolę przede wszystkim dlatego, że umiejętnie łączy dwie zupełnie różne opowieści. Pierwsza z nich to klasyczna historia o Lidze Sprawiedliwości. Dostajemy tu wszystko, co znamy i lubimy: niespodziewane wyzwanie, współpracę bohaterów i intensywną akcję. Druga historia ma zdecydowanie mroczniejszy charakter i skupia się na Darkseidzie oraz konsekwencjach jego działań. Obie toczą się równolegle i wzajemnie się uzupełniają, dzięki czemu tworzą spójną całość i dobrze spełniają swoją rolę jako prolog nowej ery DC.
Dwa zeszyty składające się na omawiany album to przy dobrych wiatrach zaledwie piętnaście – dwadzieścia minut lektury. To oraz fakt, że zakończenie komiksu pozostaje otwarte, sprawia, że trudno oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z rozbudowanym trailerem komiksów, które będą ukazywać się w obu wspomnianych wcześniej liniach wydawniczych. Ten album bardziej zapowiada, niż opowiada – to świadoma decyzja twórców, ale sprawia ona, że jako samodzielna historia „Alfa i Omega” pozostawia lekki niedosyt. Pewne wątpliwości budzi również to, czy taka forma działania Ligi Sprawiedliwości, jaką proponują twórcy, sprawdzi się w praktyce. Chodzi mianowicie o drużynę, do której może dołączyć praktycznie każdy superbohater. Ma to na celu pokazanie jedności całego środowiska herosów i usprawnienie współpracy między nimi, ale skoro każdy może być członkiem Ligi, to czy członkostwo nie traci przez to prestiżu? Tego akurat ten album jeszcze nie wyjaśnia, ale liczę, że twórcy rozwiną pomysł na przykład w serii poświęconej samej Lidze. Jej pierwszy tom jest już zresztą dostępny.
Warstwa graficzna albumu prezentuje się bardzo solidnie. Daniela Sampere, odpowiadającego za pierwszą połowę komiksu („Alfa”), wypada pochwalić przede wszystkim za efektowność i umiejętność utrzymania czytelności nawet w najbardziej dynamicznych momentach. Plansze pozostają przejrzyste od początku do końca, nawet podczas scen zbiorowych, co wcale nie jest takie oczywiste. Równie dobrze wypada druga połowa albumu. „Omegę” narysował Wes Craig. Jego styl jest bardziej surowy i ekspresyjny, co świetnie współgra z brutalnym charakterem opowieści o Darkseidzie. Oba style dobrze się uzupełniają i podkreślają odmienny charakter obu opowieści.
Komiks wprowadzający do DC All In i Uniwersum Absolute prezentuje się dobrze. Nie jest to co prawda zamknięta historia, ale stanowi interesujący przedsmak tego, co czeka nas w komiksie superbohaterskim w kolejnych miesiącach i latach. Jeśli kolejne albumy utrzymają poziom pomysłów i jakości wykonania zaprezentowany w „Alfie i Omedze”, fani DC mają sporo powodów do optymizmu.
Tytuł: Alfa i Omega
Seria: DC All In
Scenariusz: Joshua Williamson, Scott Snyder
Rysunki: Daniel Sampere, Wes Craig
Kolory: Alejandro Sanchez, Mike Spicer
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Tytuł oryginału: DC All In Special #1
Wydawnictwo: Egmont
Wydawca oryginału: DC Comics
Data wydania: czerwiec 2026
Liczba stron: 60
Oprawa: twarda z obwolutą
Format: 170 x 260
Wydanie: I
ISBN: 978-83-281-7379-8
(Recenzja powstała dzięki współpracy z serwisem Szortal, na którym ukazała się 22. 07. 2026).




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz