piątek, 17 kwietnia 2026

Mity Kościanego Sadu. Przejście - Recezja

 

Kiedyś miałem ogromny kredyt zaufania wobec pisarstwa Jeffa Lemire’a. Kanadyjczyk idealnie trafiał w moje gusta, a takie tytuły jak „Łasuch”, „Twardziel” czy „Czarny Młot” (ten ostatni tylko w początkowej fazie) potrafiły poruszyć struny mojej duszy. Później było słabiej, zwłaszcza gdy Lemire wszedł w trykociarską pańszczyznę. Niestety, także jego autorskie projekty na pewnym etapie przestały ekscytować tak jak wcześniej. Teraz nie wypatruję jego kolejnych komiksów z tamtą niecierpliwością, ale nadal chętnie w ich stronę zerkam. Jeden z nowszych – „Przejście” – to pierwsza część nowej serii, zatytułowanej „Mity Kościanego Sadu”. Czy to powrót w glorii i chwale?

John Reed, geolog, przybywa na pewną skalistą wyspę, by zbadać osobliwe znalezisko – coś w rodzaju powstałej w niewiadomy sposób studni, a może po prostu dziury w ziemi. Przewodnikiem młodego naukowca zostaje starsza kobieta opiekująca się tutejszą latarnią. Czy uda im się odkryć naturę tego dziwnego zjawiska?

„Mity Kościanego Sadu” to inicjatywa penetrująca rejony, które najtrafniej określić jako weird fiction. Ten wyrosły z horroru gatunek robi się coraz bardziej popularny wśród miłośników fantastyki. Czym się charakteryzuje? No tak – dziwnością. Ale właśnie taki jest ten komiks. Nieokreślony, niedopowiedziany, nieoczywisty. Pozostawia pole do własnej interpretacji przedstawionych zdarzeń. Tu nic nie jest podane na tacy – jakkolwiek Lemire serwuje nam pewne tropy fabularne, to ich znaczenie może być naprawdę dowolne. Lubicie taki styl? Ja tak – o ile nie jest zbyt przesadzony. W „Przejściu” scenarzysta jedzie jednak mocno po abstrakcyjnej bandzie.

Jednego nie można Lemire’owi odmówić – udało mu się na kartach tego komiksu wytworzyć naprawdę niesamowity klimat. Odludzie, latarnia morska, sugestia obłędu – wszystkie te elementy są jednocześnie na pierwszym planie i gdzieś w tle. Paradoks? Nie do końca, bo różne składowe płynnie się przenikają. I to może się podobać. Sęk w tym, że to właściwie tylko hipnotyzujące obrazy, które owszem, osobno robią duże wrażenie, ale zebrane w całość nie pchają fabuły w żadnym ciekawym kierunku.

No właśnie… fabuła. Czy w przypadku „Przejścia” można w ogóle mówić o jakiejkolwiek fabule? Jakiś fabularny szkielet oczywiście dostajemy, ale opowieść wydaje się jedynie pozorna, pretekstowa – prawdziwym celem twórców pozostaje coś innego. Jako recenzent tej powieści graficznej powinienem zapewne określić czym to właściwie jest, ale prawda jest taka, że nie mam bladego pojęcia. Można powiedzieć, że komiks traktuje o stracie i traumie, ale w obliczu nawału dziwności taka interpretacja byłaby chyba zbyt prosta. Można szukać dalej, można próbować wejść głębiej, ale nie jestem przekonany, czy kolejne podejścia do tego komiksu dałyby więcej odpowiedzi.

Lubię prace Andrei Sorrentino, zwłaszcza sposób, w jaki Włoch bawi się kadrami i modyfikuje je zależnie od potrzeb danej sceny. Ilustracje są realistyczne w scenach przyziemnych, a odjechane w tych bardziej weirdowych. Czerpią wiele z estetyki horroru, ale podążają też innymi, zupełnie nieoczywistymi tropami. Tutaj akurat trudno się do czegokolwiek przyczepić.

Pierwsza odsłona „Mitów Kościanego Sadu” to komiks złożony z pięknych i stylowych elementów, które nie tworzą jednak przekonującej całości. Ta opowieść niestety nie jest satysfakcjonująca, a jej nadmierna enigmatyczność sprawia, że trudno oprzeć się wrażeniu, iż obcujemy jedynie z fasadą sugerującą coś głębszego, podczas gdy autorzy próbują zaprezentować nam coś, czego w istocie w tej historii nie ma. Na tę chwilę seria jawi się jako podręcznikowy przykład przerostu formy nad treścią. Czy kolejne tomy zatrą to wrażenie? Taką mam nadzieję.

Tytuł: Mity Kościanego Sadu. Przejście
Scenariusz: Jeff Lemire
Rysunki: Andrea Sorrentino
Kolory: David Stewart
Tłumaczenie: Maria Lengren
Tytuł oryginału: Bone Orchard Mythos: The Passageway
Wydawnictwo: Mucha Comics
Wydawca oryginału: Image Comics
Data wydania: kwiecień 2025
Liczba stron: 96
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Format: 180 x 275
Wydanie: I
ISBN: 978-83-67571-52-4

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz