niedziela, 26 kwietnia 2026

Coś zabija dzieciaki. Tom 9 - Recenzja

 

Musiałem dać jej chwilę, żeby się rozbujała, ale pierwsza samodzielna horrorowa seria Jamesa Tyniona IV okazała się dziełem angażującym. Tak, to przede wszystkim rozrywka, ale rozrywka świadoma gatunku, w jakim operuje. Autor dość umiejętnie unika fabularnych mielizn i serwuje czytelnikowi zeszyty przemyślane i emocjonujące. Ale to już dziewiąty tom zbiorczy – na tym etapie niejeden cykl zaczynał zjadać własny ogon. „Coś zabija dzieciaki” na szczęście nie jest jednym z nich.

Dziewiąty tom „Coś zabija dzieciaki” przenosi czytelnika do przeszłości Eriki Slaughter i przedstawia jedną z jej spraw z czasów, gdy dopiero budowała swoją pozycję w strukturach Zakonu. Bohaterka wraz ze swoją mentorką trafia do położonego na uboczu Domu na Górze Valmont, miejsca naznaczonego serią brutalnych wydarzeń i tajemnicą, której źródło okazuje się znacznie bardziej skomplikowane, niż początkowo się wydaje. Śledztwo prowadzi do konfrontacji nie tylko z zagrożeniem, lecz także z trudnymi decyzjami wynikającymi z zasad obowiązujących w Zakonie Świętego Jerzego.

Dziewiąty tom serii pełni funkcję spojrzenia wstecz na wczesny etap kariery Eriki Slaughter. Nie jest to novum, ponieważ Tynion IV zastosował podobny zabieg już w poprzednim albumie. Wtedy jednak dostaliśmy pięć luźnych opowieści, teraz mamy do czynienia z bardziej rozbudowaną fabułą, która w dodatku została zawieszona na końcu albumu. Historia rozgrywająca się wokół Domu na Górze Valmont pokazuje bohaterkę jeszcze nie w pełni ukształtowaną – bardziej impulsywną, mniej pewną siebie i wciąż uczącą się reguł rządzących światem łowców potworów. Dzięki temu czytelnik może zobaczyć, jak wyglądały jej pierwsze samodzielne działania oraz jak stopniowo zdobywała doświadczenie, które później uczyniło ją jedną z najskuteczniejszych członkiń Zakonu. To ciekawe spojrzenie, które pozwala lepiej zrozumieć sposób zachowania protagonistki.

W przeciwieństwie do niektórych wcześniejszych historii z serii, które operowały większą skalą wydarzeń i licznymi bohaterami, tom dziewiąty skupia się na jednej sprawie, a akcja dzieje się na ograniczonej przestrzeni. Tę opowieść można z pewnością scharakteryzować jako bardziej kameralną i skoncentrowaną na napięciu wynikającym z konkretnej sytuacji. Dzięki temu narracja staje się bardziej intymna i pozwala lepiej przyjrzeć się emocjom bohaterów oraz mechanice i logistyce przygotowań do polowania na potwory. Tynion IV umiejętnie buduje napięcie, choć nieco rozczarowuje, że fabuła nie znajduje konkluzji na końcu albumu. Ma to jednak swoje zalety – niebawem dostaniemy kontynuację, a zważywszy na wysoką jakość tomu dziewiątego, jest to dobra wiadomość.

Bardzo ważnym elementem pozostaje specyficzny i dobrze wykreowany klimat całej serii. Tynion IV nadal bardzo skutecznie buduje napięcie, osiągając zamierzone efekty zwłaszcza poprzez skupienie się na poczuciu zagrożenia i bezradności towarzyszących bohaterom. Potwory stanowią tu nie tylko fizyczne zagrożenie, lecz są ucieleśnieniem chaosu i strachu, z którym zwykli ludzie nie są w stanie sobie poradzić. Nawet Erica i jej mentorka, mimo swoich umiejętności, nie zostały przedstawione jako niepokonane bohaterki, lecz jako osoby, które mimo własnych słabości są zmuszone do bycia silnymi i działania w brutalnym oraz często beznadziejnym świecie.

Trudno nie skierować po raz kolejny pochwał pod adresem ilustracji Werthera Dell’Edery oraz kolorów Miquela Muerto. Charakterystyczna, lekko chaotyczna kreska artysty bardzo dobrze współgra z horrorową atmosferą opowieści, a mroczna, przygaszona kolorystyka dodatkowo wzmacnia poczucie niepokoju i sprawia, że sceny starć z potworami nabierają większej intensywności. Dzięki temu warstwa wizualna nie tylko ilustruje wydarzenia, lecz aktywnie buduje nastrój całej historii.

Dziewiąta odsłona „Coś zabija dzieciaki” nie zaciera dobrego wrażenia, jakie seria robi od dłuższego czasu. Spojrzenie w przeszłość bohaterów jest równie interesujące, jak bieżące wydarzenia i rozbudowuje świat przedstawiony, wzmacniając więź na linii czytelnik-protagonistka. To dobry, angażujący komiks, ale w obliczu zawieszenia akcji na jego końcu mam nadzieję, że na dokończenie tej opowieści nie będziemy czekać rok, bo tyle czasu minęło od premiery „ósemki”.

Tytuł: Coś zabija dzieciaki
Tom: 9
Scenariusz: James Tynion IV
Rysunki: Werther Dell’Edera
Kolory: Miquel Muerto
Tłumaczenie: Paweł Bulski
Tytuł oryginału: Something is Killing The Children Vol. 9
Wydawnictwo: Non Stop Comics
Wydawca oryginału: Boom! Studios
Data wydania: luty 2026
Liczba stron: 144
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Format: 170 x 260
ISBN: 978-83-68542-15-8

(Recenzja powstała dzięki współpracy z serwisem Szortal, na którym ukazała się 30. 03. 2026).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz