środa, 24 stycznia 2018

Potter's Field. Cmentarz Bezimiennych - Recenzja

Podczas gdy popularyzację komiksów superbohaterskich przejęło inne wydawnictwo, Mucha Comics skupiła się na powieści graficznej mniej typowej, nie tak bardzo mainstreamowej, i eksplorującej inne rejony rozrywki. Jednym z tytułów, które można do tej kategorii przypisać jest właśnie Potter’s Field – Cmentarz bezimiennych. Mark Waid i Paul Azaceta zaproponowali czytelnikowi wycieczkę do Nowego Jorku innego niż widziany w setkach kolorowych filmów. Wydanie albumu lekko się opóźniło, ale na dobre rzeczy warto czekać. Spojrzenie twórców na mroczne rejony miasta okazało się bowiem bardzo intrygujące.

Na peryferiach Nowego Jorku funkcjonuje cmentarz, na którym chowane są osoby o nieustalonej tożsamości, często ofiary niewyjaśnionych zbrodni. Pewien mężczyzna chce przywrócić tym ludziom imiona i opowiedzieć ich historię. Niejaki John Doe jest człowiekiem tajemniczym, nikt nie wie skąd przybył i dlaczego robi to, co robi. Dlaczego Doe wymierza pośmiertną sprawiedliwość i jaki jest cel jego misji? Co kryje jego przeszłość? To pytania, na które odpowiedzi chcą poznać niektórzy ze współpracowników anonimowego i samozwańczego dobroczyńcy umarłych.

Potter’s Field zwraca uwagę przede wszystkim oryginalnym pomysłem wyjściowym. Mark Waid zaprezentował nam bohatera bez przeszłości i imienia, którego praca, mimo swojej niecodzienności, jest zwyczajnie dobra. Nieznana pozostaje motywacja Johna Doe (w Stanach Zjednoczonych tych personaliów używa się w przypadku osoby o nieustalonym imieniu i nazwisku), tajemnicą jest także to, czy do działania skłoniły go jakieś wydarzenia z przeszłości – istotne, że dają mu  poczucie sprawiedliwości. Na początkowych stronach albumu śledzimy sposób postępowania bohatera, obserwujemy, jak dochodzi do prawdy o bezimiennych zmarłych i co robi, by przywrócić im tożsamość. To także w początkowej fazie albumu mamy okazję przeczytać jego najbardziej poruszający fragment, traktujący o przetrzymywanej w odosobnieniu dziewczynie, której bohater zwrócił imię.

W albumie otrzymujemy trzyczęściową miniserię oraz krótki, jednozeszytowy suplement, Zimny jak głaz, zawierający osobną opowieść. I to chyba on stanowi najjaśniejszy punkt Cmentarza bezimiennych. Waid zwraca w nim uwagę na problem kradzieży tożsamości i stawia interesujące pytania na temat moralności. Pojawia się tu także motyw policjantów, którzy wykorzystują pozycję, by poprawić własny status materialny. Autor daje nam pod rozwagę kwestię, czy oszustwo polegające na wykorzystaniu danych zmarłego, gdzie nikt nikogo fizycznie nie krzywdzi, może być w jakikolwiek sposób uzasadnione i czy poczucie krzywdy oszusta może być dla niego usprawiedliwieniem.

Potter’s Field jest komiksem stylizowanym w pewnym stopniu na opowieść noir. Nie dostaniemy tu łatwych odpowiedzi na powstałe podczas lektury pytania ani szczęśliwych zakończeń, za to na kolejnych kartach trafimy na zagadnienia trudne do jednoznacznej interpretacji. Nawet jeśli dany wątek znajduje rozwiązanie, to Waid nadaje mu lekko gorzki posmak, niepozwalający na ostateczne określenie czy na pewno zakończył się pozytywnie. W gatunek dobrze wpisuje się także enigmatyczny główny bohater, który, choć wykonuje pożyteczną robotę, równie dobrze może kierować się chęcią odkupienia własnych win – jego tajemniczość otwiera pole do różnorakich odczytań.

Ilustracje do albumu są dziełem Paula Azacety. Polski czytelnik miał ostatnio okazję podziwiać efekty jego pracy w innej serii wydawanej przez Muchę, Outcast. Przy okazji Cmentarza bezimiennych ponownie udało mu się stworzyć niezwykle ponury i przejmujący klimat. Nowy Jork w jego oku nie jest miastem kolorowym i ładnym; artysta skupił się na innych jego aspektach, udanie prezentując brudne zakamarki i ciemną stronę metropolii. W jego interpretacji to miasto pasujące do czarnego kryminału, które, choć pełne wszelkiego plugastwa, potrafi także zafascynować. Takiemu wrażeniu sprzyjają także kolory. Odpowiedzialny za nie Nick Fulardi nałożył barwy stonowane i nieco przybrudzone, co idealnie wpasowało się w przygnębiający charakter całości.

Potter’s Field jest komiksem intrygującym i innym od wielu ukazujących się dzisiaj tytułów. Komu się spodoba? Myślę, że coś dla siebie znajdą w nim fani kryminałów i miłośnicy ciemnej strony cywilizacji. Mark Waid zaserwował czytelnikom tytuł niełatwy do jednoznacznej interpretacji, który mimo niedużej objętości, nie jest tym typem rozrywki, który pochłania się błyskawicznie i natychmiast zapomina o zawartej wewnątrz treści. Pozostaje żałować, że to już całość perypetii Johna Doe, są one bowiem na tyle frapujące, że chętnie poznałbym dalsze losy bohatera.

Tytuł: Potter’s Field. Cmentarz Bezimiennych
Scenariusz: Mark Waid
Rysunki: Paul Azaceta
Kolory: Nick Fulardi
Tłumaczenie: Alicja Laskowska
Tytuł oryginału: Potter’s Field
Wydawnictwo: Mucha Comics
Wydawca oryginału: BOOM! Studios
Data wydania: grudzień 2017
Liczba stron: 104
Oprawa: twarda
Papier: offsetowy
Format:
Wydanie: I
ISBN: 978-83-65938-01-5

(Recenzja powstała dzięki współpracy z serwisem Szortal i na nim była pierwotnie publikowana - KLIK)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza